EVER–Rozdział 4.2.

PONIEDZIAŁEK NIE PRZYNIÓSŁ poprawy nastroju – wręcz przeciwnie. Czułam jeszcze gorzej, a do tego doszło nie wyspanie. Z Sebastianem praktycznie wcale nie rozmawialiśmy, choć nie jeden raz próbowałam mu przemówić do rozsądku. On jednak trzymał się swojego zdania i czekał, aż mi to mi przejdzie złość. Nic z tego, tym razem nie mogłam odpuścić. Sprawdzałam pół niedzieli stan naszego konta, na które od pewnego czasu tylko ja wrzucam pieniądze. A przecież potrzebowaliśmy jakiś oszczędności. Wczoraj próbowałam także przemówić mu do rozsądku w sprawie pracy, ale tego także nie chciał słuchać. W efekcie ubrał się i wyszedł do kolegów, nie zaszczycając mnie ani jednym zdaniem. Czy naprawdę byłam taka okropna? Chciałam poradzić się Majki, ale jak na złość była poza domem z Zuzią, więc sama walczyłam z myślami. Chciałam się ugiąć, ale tylko ze względu na spokój, który potem zapanowałby w domu. Wzięłam jednak na wstrzymanie, może tydzień ciszy jednak wyjdzie nam na dobre.

Czytaj dalej

EVER–Rozdział 4.1.

2014

Dłonie. Biodra. Twarz zwrócona w górę. Zamknięte oczy. I cały zewnętrzny świat pozostawiony daleko za mną. Odgrodzony ode mnie muzyką. Czułam Annę ocierającą się o mnie. Nie otwierałam jednak oczu. Nie chciałam widzieć. Chciałam jedynie czuć. Być tym ogromnym pragnieniem. Potrzeba wyzwolenia była zbyt wielka. Jej małe delikatne dłonie dotykały mojej talii, czasem klepały mnie po pośladkach, ale nie zatrzymywałam jej. Czułam, jak czasem jej ciało wije się tuż przy mnie, ociera o mnie. Jej ciepły oddech na moim karku. Miękkie piersi na moich plecach. Ta racjonalna część mnie kazała to powtrzymać. Robiłyśmy z siebie widowisko. Słyszałam przecież te ciche pogwizdywania, jak gdyby dochodziły do mnie z daleka, ale zapewne były tuż obok. Anna dawała z siebie wszystko. A ja jedynie dałam się porwać muzyce, tych erotycznym bitom, które przemawiały do mojej dawno już zapomnianej natury. Coś, co kiedyś zostało we mnie obudzone.

Nagle poczułam zmianę i to nie tą w powietrzu, ale tuż za sobą. Zadrżałam, gdy duże, gorące ręce wśliznęły się pod małe dłonie Ani. Otulił mnie zapach męskiego ciała, perfum, pobudzający moje zmysły. Wiedziałam doskonale, że to z pewnością nie Sebastian, bo on tak na mnie nie działał. Nie potrafiłby się tak ruszać. Męskie dłonie prowadziły moje biodra. Jego ciało idealnie dopasowane do mojego. Blisko. A może nawet za blisko. Nie wiedziałam, nie potrafiłam teraz zadecydować. Byłam jedynie jednym wielkim czuciem.

Czytaj dalej

EVER–Rozdział 3.3.

2014

Sobota wieczór. Po całym tygodniu ciężkiej pracy, zwłaszcza teraz przy przejęciu firmy, marzyłam tylko o cichym wieczorze z Sebastianem. Może nawet kieliszek wina. Obejrzelibyśmy coś w telewizji, a potem trochę pokochali. Seks nie jest zły, ale też nie jest czymś fantastycznym. Może tylko sobie wyobrażałam, że kiedyś był znacznie lepszy? Nadal lubię się przytulać i czuć bliskość, ale długo uczyliśmy się z Sebastianem naszych ciał. I niestety nadal trudno mi jest osiągnąć orgazm. Może tak już jest w długoletnich związkach, że seks staje się po prostu czymś, co się robi w wolne chwile. Rozsiadłam się na kanapie w oczekiwaniu, aż Sebastian skończy rozmowę telefoniczną. Nawet na tę okazję pod spodnie nie założyłam majtek licząc, że jego palce szybko tam zawędrują i domyśli się, na co mam ochotę. Jadąc do domu widziałam dziś parę na mieście. Ich namiętny pocałunek sprawił, że poczułam pożądanie, a nawet tęsknotę za tym wyczekiwaniem na spełnienie, za samym spełnieniem. Czy to możliwe, że przez Artura nigdy już nie osiągnę orgazmu? Sama ze sobą owszem, ale nie udaje mi się to z innym mężczyzną.

– Nigdy nie zgadniesz, kto zadzwonił. – Sebastian opadł ciężko na kanapę i poklepał mnie po nodze. Był uszczęśliwiony i taki podekscytowany. – Anna wróciła do miasta. Pamiętasz? Dzwoniła parę miesięcy temu, że za niedługo nas odwiedzi.

– Anna? Dzwoniła do ciebie? Dlaczego?

Czytaj dalej

EVER–Rozdział 3.2.

2004

Przeciągnęłam paznokciem po jego brzuchu. Uwielbiałam zatapiać palce i pazurki w jego zaroście na klacie. Uwielbiałam to uczucie, jak się o mnie ocierał, jak włoski teraz smyrały mój policzek. Jego dłoń zatrzymała moją. Mocno ścisnął tak, bym ją położyła płasko na jego klacie.

– Chcesz mnie wykończyć, Maleństwo? – zaśmiałam się i pocałowałam delikatnie klatkę.

– To ty mnie wykończyłeś. – widziałam iskry w oczach. I prawdziwe szczęście. Nachylił się i pocałował mnie mocno.

Czytaj dalej

EVER–Rozdział 3.1.

2004

Na schodach minęłam się z panią Marią Zawadą – sąsiadką zza ściany. Urocza starsza pani. Uściskała mnie mocno. Znów mówiła, jaka to chuda jestem i zdecydowanie powinnam nabrać ciałka. Chwilę z nią rozmawiałam. Zaprosiła nas jutro na obiad. Stwierdziła, że znów ugotowała za dużo i ktoś to musi zjeść. Ale wiedziałam lepiej. Ona zawsze gotowała dużo, by potem pod pretekstem zapraszać innych. Uwielbiałam ją. Powiedziałam, że opowiem o tym Arturowi. Ostrzegłam ją też przed lodem na zewnątrz. Nawet chciałam jej pomóc dojść do taksówki, ale machnęła ręką stwierdzając, bym spieszyła się do ukochanego, bo pewnie doczekać się mnie nie może. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi.

Otworzyłam drzwi kluczem i weszłam do przedpokoju. Otrzepałam buty ze śniegu. Po chwili zza rogu wyszedł Artur. Uśmiechał się szeroko. Odwinął mi szalik na tyle, by mógł dostać się do moich ust. A potem posiadł je ze swoją żarłocznością. Rozpływałam się. Przyciągnął mnie mocniej do siebie.

– Zbyt wiele ubrań. – wyszeptał do moich ust. Zachichotałam.

Czytaj dalej

EVER–Rozdział 2.2.

2014

Jechałam do domu myśląc o zbliżających się urodzinach Zuzi. Tak wiele się wydarzyło, odkąd pojawiła się na świecie. Nauczyła mnie siły. Walki o lepsze jutro. Wytrwałości i cierpliwości. A także niesamowitej miłości. Nigdy nikogo tak nie kochałam, jak ją. Początkowo byłam załamana tym, że to nie ja ją mam. Ja też nosiłam pod sercem nowe życie czując, że moje dobiega końca. Miałam plany na przyszłość. Chciałam skończyć studia, pójść do dobrej pracy, pobrać się z Arturem, a potem dopiero mieć dzieci. Pamiętam, jaka byłam osłabiona. Cały czas chciałam spać. Nikłam w oczach. I było mi wciąż niedobrze. Ale zrzucałam winę na moje załamanie. Już samo rozstanie sprawiło, że rozpadłam się na kawałki. A jeśli jeszcze się doda sposób, w jaki mnie pożegnał – byłam załamana. Jak nie gorzej. Dla mnie w jednej chwili wszystko straciło sens. Pamiętam, jak opadłam na kolana i patrzyłam, jak odchodzi. Nie błagałam go o powrót. Wiem, ile w tym było mojej winy. Ale nigdy nie zapomnę tego spojrzenia. Nie było już ciepłe i z odrobiną iskry. O nie. Jego oczy przepełniała nienawiść. I ból. Przez chwile to widziałam. A potem zamaskował to złością. Wyładował się na mnie za to wszystko. A potem po prostu zostawił. Ze wszystkim. A ja siedziałam na nogach i po prostu płakałam. A dwa miesiące później, za namową Majki, ukochanej sąsiadki, zrobiłam sobie test. Przyszła do mnie podczas nieobecności ojca. Przyniosła w torebce test ciążowy i zaprowadziła do łazienki. Anki już dawno nie było przy mnie. Pewnie gdzieś w tym czasie imprezowała. To Majka, która była wtedy taką spokojną duszyczką, trzymała mnie za rękę, gdy czekałyśmy na wynik, a potem podtrzymywała mi głowę, gdy wymiotowałam i płakałam jednocześnie widząc dwie kreski. Ciąża. Życie pod sercem.

Czytaj dalej

EVER–Rozdział 2.1.

2003

Otworzyłam oczy. Światło raziło niesamowicie. Szybko je zamknęłam. Bolało. Zresztą wszystko mnie bolało. I ten okropny smak w buzi. Przesunęłam się nieco w bok, chcąc przytulić się do ściany w moim pokoju. Ale tu nie było ściany. Za to trafiłam na coś ciepłego. Miłego w dotyku. Otworzyłam od razu oczy. Obraz jeszcze nie był zbyt ostry, ale zobaczyłam mężczyznę. W moim łóżku! Nie, zaraz, to nie moje łóżko. Gdzie ja jestem?

– Witaj śpiochu. – uśmiechnął się i mówił bardzo cicho. – Na stoliku po drugiej stronie masz wodę i tabletki przeciwbólowe. – patrzył na mnie uważnie. – Chyba, że znów musisz do łazienki. – pokręciłam przecząco głową. Nie chciało mi się siku.

Delikatnie się odwróciłam. Zasłoniłam oczy przed światłem. Usłyszałam za plecami śmiech. A potem jakiś ruch. Zamarłam. Spojrzałam za siebie. Mężczyzna wstawał z łóżka. Laptopa odłożył na stoliku po drugiej stronie. Obserwowałam go. Nie miałam zielonego pojęcia kim jest i co ja tu robię. Bałam się nawet odezwać.

Czytaj dalej