Mroczni. Nadia–Rozdział 16.2

– Nadia….

Gdzieś, jakby w oddali, słychać nawoływania. Ale to zaprzeczałoby wręcz gorącemu dotykowi, jakie czułam na swojej skórze. Zupełnie, jak gdyby muskały mnie małe ogniki. Parzyło. Próbowałam otworzyć oczy, ale byłam zbyt wyczerpana. Nie czułam już tego potwornego bólu, ale nie czułam także się zbyt dobrze. Zawartość żołądka dziwnie przypominała mi breję, która podchodziła coraz bliżej gardła.

Przez chwilę czułam, jak gdybym opadała, a chwilę potem zwróciłam wszystko, co posiadałam w sobie. Targały mną wciąż torsje, gdy ktoś za mną przeklinał niemiłosiernie. Chciałam się podnieść, utrzymać się sama na klęczkach, jednak ręce przypominały mi galaretki. Nie byłam w stanie ruszyć się choćby na chwilę. Ktoś trzymał moje włosy, gdy wciąż płakałam i próbowałam powstrzymać nudności. Nadal nie czułam jednak niczego, poza tym dziwnym stanem niemocy.

Czytaj dalej

Mroczni. Nadia–Rozdział 16.1

Spadły kolejne śniegi. Wszystko wokół było pokryte przez biały puch. Niegdyś kochałam zimę, bo moje zmysły stawały się bardziej wyostrzone. Teraz jednak oznaczało to dla mnie dokładne słuchanie nowinek zza ścian okolicznych domów. Mnóstwo ludzi rozmawiało ze sobą, przyprawiając mnie jedynie o ból głowy. W domu także nie było lekko. Connor miał rację – często u nas przesiadywali jacyś ludzie. Mroczni. Czasem pojawił się też ich alfa, jak go zwykli nazywać. Schodziłam im z oczu, witając tylko tych, z którymi się minęłam na korytarzu. Nie schodziłam podczas takich wizyt na dół, by dołączyć do reszty towarzystwa. Wiem, że mnie wyczuwali. Czasem pojawiała się też Gigi, ale nie byłam zbyt dobrym kompanem do rozmów. Chciałam ciszy. Uciec z daleka od tego wszystkiego. Mieszanki zapachów, emocji, głośnego zachowania. Dom przestał już nawet pachnieć Ianem. Nie bywał już wcale, odkąd wrócił do domu Connor.

Czytaj dalej

Mroczni. Nadia–Rozdział 15

Para uderzyła mnie prosto w twarz. Nie odsunęłam się. Przeczyściłam dysze raz jeszcze. Dziś bar był prawie pusty. Tylko jakaś przejezdna para zażyczyła sobie kawę i jedzenie. Na ogół podawaliśmy tylko jakieś przegryzki pasujące do piwa dla stałych klientów, ale najwidoczniej jedzenie dla bardzo wygłodniałych też się tu znajdzie. Czy powinnam bardziej zainteresować się miejscem, w którym pracuję?

– Hej ci. – usłyszałam radosny głos zza pleców. Wiedziałam, że mnie odwiedzi w swój dzień wolny. I nawet liczyłam cichutko na taką miłą wizytę. Tęskniłam za kimś, z kim mogłabym porozmawiać. Ostatnio czułam, jak gdybym nie miała swojego miejsca. Czułam się opuszczona przez wszystkich. Patrzyłam, jak każdy kogoś ma, nawet kogoś do porozmawiania. Mieli swoje życia, a ja jedynie przechodziłam gdzieś obok, prawie nie zauważona.

Czytaj dalej

Mroczni. Nadia–Rozdział 14

ROBIŁO SIĘ CORAZ zimniej. Connor zadbał o wypełnienie mojej garderoby odpowiednią odzieżą, a mimo to wciąż było mi straszliwie zimno. Zbiegałam każdego ranka po schodach szukając dowodu, że Ian tu był. Czasem znajdowałam jedynie pozostawioną karteczkę z informacją dotycząca prowadzenia domu. Gdy tydzień temu naprawił stopień, znalazłam karteczkę przy ekspresie, bym uważała na trzeci schodek na zewnątrz. Innym razem zrobił zakupy i także wówczas znalazłam informację. Przedwczoraj znalazłam pustą kartkę i nad nią jego pochyłym pismem prośba, bym wpisała to, czego potrzebuję. Patrzyłam na tę listę z kubkiem kawy i jedynie wpisałam: „Wróć”. Przecież to było jedyne, czego potrzebowałam . Naszych rozmów, nawet kłótni. Brakowało mi jego obecności. Tęskniłam za nim i nie rozumiałam. Przecież tamten pocałunek nie był czymś złym. Może nie potrafi na mnie spojrzeć po tym, co zrobiłam w lesie? Poczułam ponownie do siebie wstręt. Wystarczy, że śnią mi się koszmary.

Czytaj dalej

Mroczni. Nadia–Rozdział 13.3.

SIEDZIAŁAM Z KUBKIEM gorącej kawy na schodach, owinięta teraz kocem. Patrzyłam na drzwi, jak gdyby miały one wszystkie odpowiedzi. Czekałam. Musiałam go zobaczyć i przekonać się, że wszystko z nim jest dobrze. Potrzebowałam potwierdzenia i to nie było ważne teraz, czy faktycznie zajął się pozostałością po moim bałaganie, czy też nie. Najważniejsze, by wrócił.

Telefon cicho zawibrował, przesuwając się po stopniu. Spojrzałam na wyświetlacz – kolejny sms od Connora. Nie odpowiedziałam na trzy poprzednie, dlatego pewnie tak się zmartwił. Pisał, że wraca za parę dni wraz z Mattem i pewnie urządzimy jakiegoś grilla. Dzięki temu poznam wszystkich mieszkańców, bo z pewnością przyjdą w odwiedziny. Odsunęłam od siebie telefon, nie potrafiąc się do końca cieszyć jego przyjazdem.

Drzwi cicho się otworzyły. Ian powoli wkroczył do prawie ciemnego domu, wszak paliła się tylko mała lampka w kuchni, dając przyjemny półmrok.

– Ian…. – wyszeptałam, widząc jego ostrożne kroki. Dlaczego tak się skradał? Podniósł na mnie zdziwiony wzrok.

Czytaj dalej

Mroczni. Nadia–Rozdział 13.2.

USŁYSZAŁAM CICHE KROKI. Spojrzałam w dół. Ian stał trzy drzewa dalej i się rozglądał. Widziałam, jak próbował wyczuć mnie. Pewnie już czuł, śmierdziałam krwią i tym wszystkim. Mój strach z pewnością też wyczuł z daleka. Zeskoczyłam z drzewa i patrzyłam na niego. Zbliżył się powoli. Patrzył na mnie uważnie.

– To nie twoja krew?

– Nie cała. – wyszeptałam, nie potrafiąc dłużej patrzeć mu w oczy.

Czytaj dalej

Mroczni. Nadia–Rozdział 13.1.

– Oby to coś pilnego… – wywarczał do słuchawki.

– Zabiłam go…. – wyłkałam w odpowiedzi.

Nastała chwila ciszy. W tle słyszałam szeleszczącą pościel. Zatem był w domu?

– Nadia, gdzie jesteś…. Siedź spokojnie i nie ruszaj się z miejsca.

– Powinnam to zgłosić….

– Nie! Siedź tam, gdzie jesteś… zaraz będę…. tylko powiedz mi, gdzie jesteś…