EVER–Rozdział 3.1.

2004

Na schodach minęłam się z panią Marią Zawadą – sąsiadką zza ściany. Urocza starsza pani. Uściskała mnie mocno. Znów mówiła, jaka to chuda jestem i zdecydowanie powinnam nabrać ciałka. Chwilę z nią rozmawiałam. Zaprosiła nas jutro na obiad. Stwierdziła, że znów ugotowała za dużo i ktoś to musi zjeść. Ale wiedziałam lepiej. Ona zawsze gotowała dużo, by potem pod pretekstem zapraszać innych. Uwielbiałam ją. Powiedziałam, że opowiem o tym Arturowi. Ostrzegłam ją też przed lodem na zewnątrz. Nawet chciałam jej pomóc dojść do taksówki, ale machnęła ręką stwierdzając, bym spieszyła się do ukochanego, bo pewnie doczekać się mnie nie może. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi.

Otworzyłam drzwi kluczem i weszłam do przedpokoju. Otrzepałam buty ze śniegu. Po chwili zza rogu wyszedł Artur. Uśmiechał się szeroko. Odwinął mi szalik na tyle, by mógł dostać się do moich ust. A potem posiadł je ze swoją żarłocznością. Rozpływałam się. Przyciągnął mnie mocniej do siebie.

– Zbyt wiele ubrań. – wyszeptał do moich ust. Zachichotałam.

– Chodź, mamy gości. – mina mi zrzedła. Pocałował mnie w czubek nosa i odszedł do gości. Słyszałam kobiecy śmiech. Ściągnęłam płaszcz. Odwiesiłam wszystkie szaliki, czapki, rękawiczki położyłam na suszarce. Poruszałam skostniałymi palcami stóp. A tak marzył mi się wieczór sam na sam. Może z winem. I powtórką tego, co tak uwielbiałam robić. Miesiąc temu się przespaliśmy. To był mój pierwszy raz. Nie powiedziałam mu o tym wcześniej. Był zły. Ale powiedziałam, że i tak go wybrałam, więc co za problem. Tłumaczył mi, że gdyby wiedział, inaczej to wszystko by wyglądało. Ale dla mnie było cudownie. On był cudowny. Wiedziałam, że się zakochałam. On też. Dał mi klucze do swojego mieszkania. Ojcu powiedziałam, że przeprowadzam się na trochę do Anny, bo mamy bliżej do szkoły, biblioteki, wszak mieszkała tuż przy uczelni. Wmówiłam mu, że chcę być w pełni studentką, a tego zrobić nie mogę, skoro wracam do domu każdego wieczoru. Zgodził się. Ostrzegłam też Ankę, by mnie nie wydała i nie kręciła się nigdzie w okolicach mojego domu. Ona akurat wyjechała gdzieś z jakąś grupą studencką, więc nie było problemu. I tak jeszcze nie było sesji, więc miałyśmy względny spokój.

– No hejo, piękna. – Daniel uściskał mnie mocno i pocałował w policzek. Zaśmiałam się, gdy stwierdził, że dziś jestem dla niego zbyt zimna. – Poznaj moją piękną.

– Elwira Saloni. – powiedziała kobieta siedząca przy Danielu. Była w ich wieku, mniej więcej. Patrzyła na mnie uważnie. – Mieliście rację, dobre geny. – zaśmiała się. A zatem już słyszała, że ja tylko tak młodo wyglądam. Uśmiechnęłam się do niej. Była piękna. Wysoka. Szczupła. O kobiecych kształtach. Jej lśniące długie blond włosy jedynie podkreślały jasną karnację i idealnie zrobiony makijaż. Zazdrościłam. Poruszała się z prawdziwą gracją.

– Gabriela Samson. – uściskałam jej dłoń. Artur podał mi kieliszek czerwonego wina. Oni pili whisky. Oparłam się o ukochanego cała stęskniona. Ucałował mnie w nos. Uśmiechnęłam się. To był nasz świat.

– Za słodko, kochani… zdecydowanie za słodko. – parsknęłam śmiechem. Daniel uwielbiał na nas patrzeć, czasem nam dokuczał. Dobrze się czułam w ich towarzystwie. No może poza oceniającą kobietą obok. Piękną kobietą. Przez chwilę czułam się bardzo niekomfortowo. Przecież to z takimi kobietami się umawiał wcześniej Artur. Z podobną do niej widziałam go przecież tego pierwszego wieczoru.

– Słyszałam, że pracujesz na uczelni? – kiwnęłam do Elwiry głową potwierdzając kłamstwo, które już za bardzo się rozniosło. Na drugiej randce Artur zapytał, gdzie spędzam czas, gdy się nie widzimy. Powiedziałam, że na uczelni. Spojrzał na mnie dziwnie pytając, czy studiuję. Zrozumiałam wtedy, że to mój błąd. Nie mogłam mu powiedzieć, że dopiero zaczynałam studia, bo różnica wieku była zbyt duża. Skłamałam wtedy pierwszy raz twierdząc, że pracuję w kancelarii na tamtej uczelni i przygotowuję się do wykładania przedmiotu, jak tylko skończę studia. Krążyłam wokół tematu. Wywnioskował, ze pracuję na uczelni, pomagając przygotować zajęcia i piszę swoją ostatnią pracę. A teraz te kłamstwo rozniosło się dalej – do jego znajomych i ich znajomych. Spotykaliśmy się już czwarty miesiąc. Sylwestra spędziliśmy sami. Nie chcieliśmy nigdzie wychodzić. To właśnie wtedy stałam się kobietą. Uśmiechnęłam się na wspomnienie. Usiadłam na kanapie, wtulona w Artura. Naprzeciwko nas usiadł Daniel ze swą nową przyjaciółką. Nie widziałam między nimi tej iskry, choć ona patrzyła na nasze. Z zazdrością. Ale zazdrościła nam samych iskier, chcąc by tak było między nimi, czy zazdrościła mi mojego partnera?

– A właśnie, jak poszły zajęcia? – spojrzał na towarzystwo – Dziś Gabi sama prowadziła za profesora zajęcia. – był taki dumny. Choć przy ich pracy moja nie miała znaczenia. To samo widziałam w oczach kobiety. I faktycznie, prowadziłam dziś zajęcia. Ale to w ramach projektu. Każdy miał wylosowany temat i go miał referować dla reszty grupy. Nie było zatem to zbyt wielkie kłamstwo. Dostałam w prezencie od Artura laptopa, więc przy nim mogłam robić projekt. Nigdy nie zaglądał w moją pracę tak samo, jak ja w jego. Ale wczorajszego wieczoru, gdy ja robiłam kolejny slajd, Artur całował moje nagie plecy, bardzo mnie rozpraszając. Uwielbialiśmy spędzać czas w łóżku.

– Gratulacje, piękna. – Daniel był także dumny. Uwielbiałam go. I fakt, że mnie zaakceptował jako dziewczynę swojego przyjaciela. Spędzaliśmy razem dużo czasu. Wpadał do nas często. Według Artura – zbyt często, zabierając nam chwile sam na sam. Zawsze się z tego śmialiśmy.

– Dzięki. I poszły wspaniale. Profesor także był zadowolony. Wszyscy uważnie słuchali. Miałeś rację z tym humorystycznym podejściem. – powiedziałam do ukochanego i pocałowałam go w szczękę. Uśmiechnął się do mnie i jedynie skinął głową. Ale czułam jego palce krążące po moich plecach. Podwijały bluzkę, dotykały mojej skóry. Rozpływałam się.

– Mój zespół dziś też pierwszy raz prowadził konferencję. – odezwała się Elwira, chcąc chyba też być w centrum uwagi. To zainteresowało Daniela. Skupił się od razu na niej. – Mamy nowego klienta, a tylko ja potrafię po francusku biegle, więc szefostwo wybrało mnie na zarządcę tego projektu. Przez całą godzinę tłumaczyłam zawiłości umów jego prawnikom. Chyba podpiszemy kontakt.

– Super. – i my jej pogratulowaliśmy. – A będziesz mówić do mnie po francusku? – po tych słowach, Artur stwierdził, że lepiej będzie, jak już pojadą do siebie. Daniel tylko parsknął śmiechem i po chwili opuszczali już nasz dom. Nasz dom – uwielbiałam tak o tym myśleć.

Gdy tylko zamknęliśmy za nimi drzwi, ukochany przycisnął mnie do ściany. Ścisnął mocno mnie za tyłek. Podniósł do góry. Oplotłam go nogami. Uwielbiałam go czuć. Całował mnie z niesamowitym głodem. Powtarzał, jak bardzo tęsknił cały dzień. I jakby chciał, bym dla niego pracowała. Wtedy mógłby się ze mną kochać na swoim biurku i na stole konferencyjnym. To było jego fantazją. A ja jedynie potrafiłam jęczeć i wić się pod każdym jego dotykiem. Po chwili weszliśmy do sypialni. Rzucił mnie na materac i zdzierał ze mnie ubranie. Pomagałam mu, jak tylko mogłam. Chciałam go poczuć. I ja też tylko o nim myślałam cały dzień. Zresztą tylko o nim myślę już od dłuższego czasu. Rozchylił mi nogi i zaczął mnie całować. Wiedzieliśmy oboje, że długo tak nie wytrzymam. Wiłam się pod pieszczotą języka. Ssał. A potem delikatnie wjechał palcem wprost we mnie. To sprawiło, że doszłam praktycznie od razu, z krzykiem. To on nauczył mnie braku zahamowań. Nauczył mnie, bym nie wstydziła się moich reakcji. Objął mnie mocno. Przytulił głowę do mojego brzucha i całował delikatnie w okolicach pępka. Czekał, aż przestanę drżeć.

– Kocham to, jak dochodzisz. – wyszeptał, a ja wciąż unosiłam się na fali. Całował delikatnie mostek. Moje piersi. Sprawiając, że fala nie opadała. Wciąż się unosiłam. – Kocham to, jak reagujesz na mnie. Na każdy mój dotyk. – znów całował moje piersi. Chciałam go objąć, ale nie miałam siły. Sięgnął do nocnej szafki po prezerwatywę. Po chwili włożył ją i wsunął się we mnie. Jęknęłam czując, jak dokładnie mnie wypełnia. Cal po calu. Wchodził coraz głębiej. Uwielbiałam to uczucie. Patrzyłam mu prosto w oczy. W tą płynną czekoladę w spojrzeniu. Ścisnęłam go za tyłek, dociskając. Za bardzo pragnęłam go całego w sobie. Uśmiechnął się i wsunął do końca. Przez chwilę trwał. – Kocham być w tobie.

– A ja kocham ciebie. – spojrzał na mnie dziwnie. Ale nie wycofałam się z tego. Już wcześniej chciałam mu to powiedzieć. Może nie powinnam mu mówić w tej chwili? Anka radziła, by nie mówić tego podczas seksu i tuż po nim, bo się wtedy nie liczy. Endorfiny w krwi i takie tam. Ale nie żałowałam. Przynajmniej będąc we mnie nie mógł od tego uciec, prawda? Potarłam jego plecy.

– Wiesz, co mówisz? – zapytał cicho. Lekko zadrżał, gdy przeciągałam paznokciami po jego bokach.

– Jestem w zupełności pewna, Artur. Zakochałam się w tobie bez pamięci. – pocałował mnie. Mocno.

– I ja cię kocham, maleństwo. – wyszeptał pomiędzy pocałunkami. Poczułam łzy spływające z moich oczu, ale przytulałam go rozpaczliwie coraz bardziej. – Płaczesz?

– Jestem szczęśliwa. – uśmiechnęłam się. Poruszył się delikatnie we mnie.

– My też. – zaśmiałam się. Kochaliśmy się powoli. Pieszcząc się cały czas. Delektując nowymi uczuciami.

Reklamy

2 komentarze do “EVER–Rozdział 3.1.

  1. „Zbyt wiele ubrań” – ale za to jaka przyjemność, gdy już się rozpakuje xD
    Te błędy w dialogach co je masz, to sprawiają czasami, że nie wiadomo kto co mówi i wprawiają mnie w taką konsternację, zakłopotanie. Np tu na końcu „Jestem szczęśliwa, – uśmiechnęłam się” mówi Gabi, a poniżej jest „My też. – zaśmiałam się” to „zaśmiałam” wskazywałoby na to, że znowu mówiła Gabi.
    Zastanawiam się do czego doszło, że się rozstali. Mam kilka przypuszczeń i pierwszym z nich jest, że wydaje mi się, że kłamstwo wyszło na jaw. W ogóle nie wiem, jak można nie przyznać się po tak długim czasie bycia razem „niby na poważnie” do swojego wieku. Na początku rozumiem, że nie chciała go spłoszyć, ale wymyślanie bajek i brnięcie w kłamstwo sprawiło, że po drodze wymyśliła pewnie sto kolejnych, a to z kolei przypomina mi inne opowiadanie, gdzie 14 latka zrobiła z siebie 17 latkę i sprawiła, że ponad 30 letni facet uważał samego siebie za pedofila. Wracając jednak do twojego opowiadania, to mam drugi wniosek i jest nim zdrada. Świta mi, że Gabi mogła dopuścić się czegoś z Danielem.

    Lubię to

    • Nie mogę jeszcze zdradzić, co się tak naprawdę stało pomiędzy tą dwójką. Co do kłamstwa w sprawie wieku – początkowo mogłoby być prosto, ale z biegiem czasu coraz trudniej wyznać, że okłamywało się ukochanego od samego początku. I Gabi właśnie tak ma – boi się przyznać, bo wie już, jak wiele może stracić. Jeśli chodzi o dialogi – poprawiam je w dalszych rozdziałach, te opublikowane zostawiłam już tak, jak są. Pozdrawiam

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s