LIBERIA II. Miasto krwi–Rozdział 34.2

Szłam przed siebie. Mijałam ludzi i żołnierzy. Sklepiki, gospoda. Nie wiedziałam, gdzie idę. Po prostu potrzebowałam pomyśleć. Wyszłam zza zakrętu i natknęłam się na parkę, która właśnie pieprzyła się przy ścianie. Kobieta stała oparta dłońmi o budynek, z wypiętymi pośladkami. Mężczyzna nie przejmował się niczym, po prostu pracował nad nimi swoimi biodrami. Czułam od niego zmiennego. Słyszałam, jak kobieta dyszała jedno słowo: „Mocniej”. Mężczyzna naparł na nią biodrami, nie zwracając uwagi na nic więcej. Po chwili poczułam w powietrzu delikatne iskry zwiastujące przemianę. Patrzyłam, niczym urzeczona, jak jego nogi zmieniają się w zwierzęce. Kobieta dyszała coraz głośniej. Ale przemiana nie postępowała dalej. Po prostu zatrzymała się w pasie. Kobieta krzyknęła, osiągając orgazm. Ale on się nie zatrzymał. Pompował w nią dalej, dążąc teraz do własnej przyjemności. Przypomniałam sobie, że przecież przemieniając się, znacznie się zwiększa. Kobieta najwyraźniej tego właśnie potrzebowała.

Dopiero, gdy mężczyzna odchylił głowę w tył i dziko zawył, dostrzegłam czerwony znak nad drzwiami pobliskiego domku. Czyżby to był właśnie dom rozpusty? Kto był tu klientem? Nie mieli pokoi do takich celów?

W pomieszczeniu panował półmrok. Czułam, że siedzi tutaj wiele osób. Sączyli drinki i tylko zerkali na mnie ukradkiem. Byłam przecież nowa dla nich. Podeszłam do baru i nawet nie wiedziałam, co mogłam tu zamówić.

– Co dobrego polecasz? – zapytałam barmana, który przyglądał mi się uważnie.

– Nowa. – odrzekł i odszedł. Tak po prostu. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam przyglądać sali. Cicha muzyka nie przeszkadzała w prowadzeniu rozmów. Jakaś para z połowy sali właśnie wstała i trzymając za ręce udali się schodami na górę. We wiadomym celu, jak sądzę. Barman podał mi kieliszek. – Nasz specjał. – uśmiechnął się, nawet puścił mi oczko, po czym zajął się kolejnym klientem.

Co ja tu robiłam? Nie wiem. Zbłądziłam? Być może. To nie tak, że byłam tu, by ukarać Akera za to, co się stało. Po prostu się tu znalazłam i obserwowałam bywalców. Chciałam przestać myśleć.

– Cześć Nowa. Szukasz pracy czy przyjemności? – spojrzałam na kobietę, która zatrzymała się obok mnie. Wysoka, dość zgrabna, choć brakowało jej kobiecych kształtów, zwłaszcza wcięcia w talii, za to nadrabiała szczupłymi, długimi nogami. Jej włosy, brązowe, wyglądały jak naturalnie skręcone. Co mnie zdziwiło, to mały kolczyk w nosie. Patrzyła na mnie uważnie, czekając.

– A czy jedno wyklucza drugie? – odpowiedziałam pytaniem na jej pytanie, sprawiając, że się uśmiechnęła ukazując dołeczek w policzku. Przyjemnie.

– Myalla. Jestem tutaj… matką dla tych wszystkich.

– Skoro tak chcesz się nazywać… ja nie chciałabym sypiać z własną matką.- ponownie sprawiłam, że się uśmiechnęła. Wiedziałam, że kieruje tym biznesem. Burdel mama. Na ogół nimi zostają największe prostytutki i wredne suki z charakteru. Coś w tym jest. To taki typ kobiet, która nie uzna nigdy prawdziwej przyjaźni, a i strach przedstawiać jej swojego partnera. Mimo to przywitałam się z nią miło, bo przecież nie zasłużyła jeszcze na inne potraktowanie.

– Zatem czego szukasz w moich progach? Chwilowej przyjemności, zmysłowości, czy od razu chcesz zacząć pracować? – tym mnie zaskoczyła. Nie znała mnie, nie wiedziała, kim jestem, a już chciała zatrudnić? Musiała być naprawdę zdesperowana.

– Masz aż taki niedobór pracowniczy?

– Raczej klientów łaknących nowości. Moje pracownice stały się już… zbyt znane. Faceci potrzebują powiewu świeżości, a to mogą im zapewnić tylko takie kąski, jak ty. – uśmiechnęłam się i skinęłam głową na znak, że przyjęłam do wiadomości. Czy mogłabym sprawić sobie przyjemność i przy okazji zarobić? Z drugiej strony po co mi praca, skoro nie potrzebowałam wynagrodzenia? Jak tutaj się płaciło?

– Co bym miała z tego? – bo właśnie to mnie interesowało. Dawniej kobiety robiły to za pieniądze i przywileje. Co można ugrać tutaj i teraz?

– Dach nad głową, to przede wszystkim. Swój własny pokój ze wspólna łazienką. Jedna na pięć pokoi. Pełne wyżywienie. Praca tylko nocami, dni są tylko dla ciebie. Jeśli będziesz chciała spotkać się z kimś w ciągu dnia – proszę bardzo. Ale seks tutaj tylko za moim przyzwoleniem. Jak chcesz się pieprzyć nie z klientem, albo ugrać coś na boku, proszę cię bardzo, możesz, ale nie w tym domu. – a zatem ta para przed budynkiem, to para stąd, która nie była jednak klientami? I przecież teraz trwał dzień, co więc robiły te kobiety teraz? Myalla chyba zwróciła na to uwagę, bo uśmiechnęła się do mnie i zniżyła głos. – Przybyło do nas sporo nowych. Zachodzą tutaj i jeśli moje panny mają ochotę, mogą im służyć w ciągu dnia. Ja wymagam jedynie nocek. Dnie są jedynie dla chętnych i łasych na prezenty.

– A co ty z tego masz, skoro nie dostajesz pieniędzy?

– Handel zamienny. Nie płacę czynszu, ani za lekarza, ani za wynajem pokoi. Pożywienie i to wysokiej klasy także dostajemy. Czasem dziewczyny dostają również tylko dla siebie przysmaki. Wczorajszej nocy jedna z dziewczyn dostała w prezencie śliczne futro. – nie wzruszyło mnie to zbytnio, bo co niby miała sobie zrobić z kawałkiem martwego zwierzaka? Ani to ubrać, bo przecież za gorąco. Ani to położyć jako ozdoba, bo przecież to kiedyś było żywe i biegało. Ani to zjeść. Wzruszyłam ramionami nie rozumiejąc, po co to komu potrzebne. – Realistka, co?

– Staram się to wszystko ogarnąć. – kiedyś było znacznie prościej. Nawet tutaj nie pasowałam. – Chce pokój na dzisiaj. Na teraz, ale sama wybiorę sobie klienta.

– Dobrze, ale muszę cię przygotować. Nie możesz tak być ubrana. – spojrzałam na swój strój. Typowo żołnierski.

– No cóż, niektórzy mężczyźni nie jeden raz chcieliby taka w mundurze, prawda?- Myalla zaśmiała się w głos. Zbliżyła się do mnie i rozerwała mi bluzkę tak, bym odsłaniała znacznie więcej. Rozpuściła moje włosy i mocno je potargała. Następnie wyciągnęła jakieś pudełeczko i zamoczyła w nim palec, po czym przeciągnęła nim po moich wargach. Musiałam mieć teraz krwistoczerwone usta patrząc, jaki kolor miał jej opuszek. Uśmiechnęła się do mnie i puściła oczko.

– Teraz możesz iść. Jeśli kogoś złowisz, skierujcie się na pierwsze piętro. Na lewo. Pokój 103. – skinęłam głową, po czym przeszłam po sali. W jednej chwili poczułam lekkie podniecenie ogarniające moje ciało. Wysyłałam feromony myśląc o przyjemności, o parze na zewnątrz. Widok, jak dochodzili sprawił, że i ja zapragnęłam poczuć się po prostu chciana. Mężczyzna nie miał znaczenia. Miał mi jedynie dać przeciążenie zmysłów. Chciałam poczuć to, co tamta kobieta.

Przechodziłam przez salę. Dotykałam opuszkiem każdego z mijanych mężczyzn. Patrzyłam im w oczy szukając sama nie wiem czego. Palec drgnął dopiero przy jednym żołnierzu. Dopiero co wszedł do pomieszczenia, a nasze oczy natychmiast się złowiły w tłumie. Czyżby wyczuł to, co wysyłało moje ciało? Podszedł i chwycił mocnym uściskiem za kark. Zamruczałam od siły tego, co zrobił. Zmienny. Nie mógł zrobić mi krzywdy, a i wiedział, że mnie nie zrani. Pocałował mnie zachłannie. Natychmiast się mu poddałam.

Po chwili już wchodziliśmy do pokoju. Było dokładnie tak, jak mówiła Myalla. Pierwsze piętro, lewy korytarz, drzwi z numerem 103 były ostatnie. Mężczyzna wepchnął mnie do środka i zatrzasnął drzwi za sobą. Odwróciłam się, ale on już był przy mnie. Znów chwycił mnie za kark, jak szczeniaka i patrzył mi głęboko w oczy.

– Jestem…

– Żadnych imion. – wyszeptałam. Nie interesowało mnie, kim był, gdzie dokładnie pracował. Chciałam tylko cielesności. I najwidoczniej zrozumiał moje intencje, bo jego usta znów zagarnęły moje. Warczał w nie, gdy ja jęczałam.

Trzask bluzki nawet nie był w stanie mnie wyciągnąć z oparów pożądania. Chciałam zapomnieć, odlecieć daleko stąd i już o niczym innym nie myśleć. Zachłanne ręce mocno ścisnęły moje nabrzmiałe piersi. Ciągnął za same sutki, boleśnie, ale za to na dole się już rozpływałam. Potrzebowałam tego bólu, zmieniającego się w przyjemność. Jęczałam coraz głośniej, wijąc się od brutalnych pieszczot. Najwyraźniej i on tego potrzebował.

Pchnął mnie na łóżko. Oparłam się o nie, gdy ściągał ze mnie spodnie wraz z bielizną. Wymierzył mi serię mocnych klapsów w wypięty tyłek. A ja jęczałam w odpowiedzi jeszcze głośniej. Byłam rozgrzana i gotowa. W myśli wciąż miałam obraz pary pieprzącej się przed domem. To, jak on się zmienił, a ona od tego doszła. Chciałam poczuć w sobie zmiennego. Kolejna seria klapsów, znacznie mocniejszych od poprzednich sprawiła, że zakwiliłam. Nawet nie wiem, czy tylko w myślach, czy jednak także na głos błagałam go, by mnie pieprzył. Ale on uderzał coraz mocniej w pośladki i uda. Czułam, że już tylko od tego mogłabym dojść. Ścisnęłam w dłoniach sutki i zaczęłam je mocno ciągnąć. Warknął widząc, co sobie robiłam.

Pociągnął mnie tak, by stała na nogach tuż przed łóżkiem, ale rękoma opierałam się o materac. Przeciągał dłonią po moich wygiętych plecach i wypiętych pośladkach. Dłońmi także przejechał po całej długości nóg. A ja wciąż tylko błagałam. Nie chciałam dłużej czekać.

Poczułam jego członka tuż przy swoim wejściu. Pchnęłam biodra do tyłu, próbując się nadziać, ale mężczyzna szybko się cofnął. Zaśmiał się z mojej desperacji i potrzeby. Jęczałam. Czułam, jak bardzo byłam gotowa. Ciekłam po swych udach. Ale on jedynie się drażnił ze mną. Przejeżdżał samym czubkiem po wejściu, wsuwając jedynie odrobinę. Sprawdzał mnie. Prawie płakałam z potrzeby.

Jednym brutalnym ruchem wszedł we mnie cały. Krzyknęłam całkowicie nieprzygotowana na taką inwazję. Owszem, byłam spragniona, ale nie spodziewałam się takiej wielkości. Poczułam jak uderzył o ten punkt głęboko we mnie. Ból zmieniony z przyjemność. Poruszył się i znów pchnął do przodu, mocniej uderzając w ten punkt. Zakwiliłam. Jednak, gdy się wycofał, pochyliłam się, opierając o materac łokcie, a nie dłonie. Mężczyzna szarpnął się do przodu, wchodząc jeszcze głębiej. Ból. Tego potrzebowałam. Poczułam łzy wypływające z oczu. Przez chwilę trwaliśmy tak, nie poruszywszy się ani o milimetr.

– Wszystko dobrze?

– Pieprz mnie… błagam… – szeptałam, ale nie poruszałam biodrami próbując przywyknąć do niego. Nigdy nie miałam nikogo tak głęboko i tak boleśnie.

– Czuję opór twojego ciała… to tak kurewsko cudowne… – wycofał się i pchnął mocno, znów uderzając we mnie boleśnie. Znów krzyknęłam, tym razem nie do końca z przyjemności. Poruszyłam jednak biodrami na boki, wciągając go w siebie. Opatulając swoimi mięśniami. Zadrżał.

Jego dłonie mocno trzymały moje biodra, unieruchamiając mnie całkowicie. Poruszał ostro biodrami. Uderzał swoją miednicą o moje pośladki. Ale ja koncentrowałam się jedynie na tym, jak głęboko docierał. Robiłam się coraz bardziej mokra, zupełnie jak gdyby organizm, moje ciało, próbowało mu ułatwić ruchy. Słuchałam jego szybkiego oddechu zmieszanego z moim popiskiwaniem. Słyszałam uderzenia naszych ciał i ten cichy dźwięk, gdy wchodził we mnie i rozbryzgiwał moje soki na uda. Wiem doskonale, jak musiały być mokre od moich płynów.

Wbijał coraz bardziej palce w moje biodra. Wiem, że przez moment będę miała tam ślady po palcach. Ale chciałam czuć się oznaczona. Teraz mężczyzna sobie folgował. Uderzał z prędkością typowo dla zmiennego, wiedząc, że mnie nie złamie. Drżałam w jego rękach. Czułam, jak ciepło się we mnie rozchodzi. I wiedziałam, jak niewiele trzeba, bym doszła.

– Zmień się. – wyszeptałam. To był moment, gdy się zatrzymał.

– Co? – wysapał zaskoczony. Przełknęłam głośno ślinę nawilżając tym samym zeschnięte gardło i usta. Spojrzałam na niego zza ramienia.

– Chcę, byś się zmienił. Połowicznie. Chce poczuć cię w sobie w zwierzęcej formie.

– Wiesz, co mówisz? – mówił spokojnie, choć jego ciało drżało z potrzeby, a w oczach widziałam pragnienie. Tylko ze zmienną mógł to zrobić w pełni bezpiecznie.

– Tak, ja….

– Nie tylko się powiększę, Skarbie. – powiedział, nachylając się bliżej mnie, przez co wszedł głębiej. Sapnęłam z zaskoczenia. On także się zatrzymał na moment, zamykając oczy. Chyba chciał się uspokoić. – Poczujesz to. Jak rosnę, ale także mój kolec, jakim będę zakończony. Chcesz tego?

– Tak. – powiedziałam najpewniej, jak tylko mogłam. Rozumiałam zwiększenie rozmiaru, ale kolec? – Kolec? – zapytałam niestety na głos. Zaśmiał się, przez co oboje poczuliśmy, jak drgał wewnątrz mnie. Położył czoło na moich plecach. Językiem zlizał parę kropel.

– Tak. Niektóre nasze gatunki mają… kolce. Wychodzą podczas współżycia w połowicznej formie. Niektóre kobiety to kochają, innym sprawia to sporo bólu. Muszę być pewny, że tego chcesz. I że przerwiesz, gdy nie będzie to dla ciebie dobre.

– A teraz pieprz mnie. – wywarczałam. Warknął i wycofał biodra, wychodząc ze mnie. Zakwiliłam czując pustkę. Pozostawił tylko czubek.

Podniósł się i owinął moje włosy w pięści. Szarpnął tak, że zmuszona byłam wygiąć kręgosłup i głowę do tyłu, wciąż pozostając oparta na łokciach. Wsunął się delikatnie, ocierając zupełnie pod innym kątem. Drżałam z oczekiwania i potrzeby. Wepchnął się we mnie mocno i znów wyszedł. Robił to coraz szybciej. A ja jedynie czekałam na przyjemność. Znów czułam ciepło, rozchodzące się po moim ciele, jako zwiastun zbliżającego się orgazmu. Potrzebowałam znacznie więcej. Szarpnął mną całą, uderzając o swoje biodra. Warczał. Sapał. Ja wciąż jęczałam. Czułam w powietrzu wyładowania, jak podczas przemiany. Warczał i jeszcze mocniej szarpał mnie za włosy. Czułam ból w karku i na plecach od niewygodnej pozycji, ale tym samym zrobiłam się jeszcze bardziej mokra na dole. Wszedł we mnie do połowy, ale ja i tak krzyknęłam czując, że nie pomieszczę go. Nie wycofał się, po prostu był wewnątrz mnie, zmieniając formę. Warczał coraz głośniej. Ale ja byłam już tylko potrzebą. Rósł we mnie, napierając na mięśnie. Rozszerzał mnie. Próbowałam uspokoić oddech, ale zaczął wykonywać płytkie ruchy, rozciągając moje mięśnie. Ale ja nie tego chciałam. Potrzebowałam tego, co miała para na zewnątrz. Szaleństwa. Tamten mężczyzna nie dawał jej ani chwili, doprowadzając ją na sam skraj.

Pchnęłam biodrami mocno do tyłu. Zabolało. Naprawdę zabolało. Krzyknęłam, podobnie jak mężczyzna. Tego z pewnością się nie spodziewał. Miałam wrażenie, że mnie rozerwie za chwilę. Wycofał się, po czym mocno uderzył, wchodząc najgłębiej, jak tylko mógł. Czułam na nogach charakterystyczny dotyk futra. Zmienił się, choć połowicznie. Jego góra była nadal ludzka. Spojrzałam zza ramienia. Patrzył na mnie, ale z ludzkiej twarzy zerkały na mnie oczy bestii. Czekał na moją reakcję.

– Pieprz mnie. –wyszeptałam, patrząc mu w oczy. Chciałam, by miał pewność. I to był moment, na który czekał. Znów się wycofał, tym razem szybko wchodząc we mnie do końca. Uderzał o mój punkt, ale był coś innego. Coś, co haczyło o moje mięśnie, sprawiając mi zarówno ból, jak i stymulując mnie. Wciąż rósł, stawał się większy, znacznie grubszy, albo to ja wciąż się do niego nie dopasowałam. Jego ruchy były płynne, mocne, szybkie. Uderzał z taką siłą, że moje ciało rwało się do przodu, ale szarpnięciem za włosy powracał mnie na miejsce. Teraz krzyczałam w pełnej ekstazie. Miał rację, kolec zmieniał wszystko. Odnosiłam wrażenie, że sam kolec, jak go nazwał, jest wąskim przedłużeniem jego członka i wchodził jeszcze głębiej – tam, gdzie żaden członek by nie wszedł. To było dziwnie bolesne uczucie, ale uderzenia czubka penisa o czuły punkt, jedynie doprowadzały mnie do szaleństwa. Przyspieszał jeszcze bardziej, a ja bałam się, że więcej nie zniosę. Zdzierałam sobie głos, gdy mnie dopiero teraz zaczął naprawdę pieprzyć. Nigdy tego nie przeżyłam. Byłam cała mokra. Chwytałam dłońmi pościel próbując się czegoś złapać. Kolana uderzały boleśnie o kant łóżka. Ale żadne z nas się tym nie przejmowało. On wchodził we mnie coraz mocniej, w szaleńczym tempie. Wiłam się i czułam, jak orgazm nachodzi mojego ciało. Jego członek rósł, czułam, jak gdyby nie miał tylko jednego kolca. Coś ocierało się mocno o moje mięśnie, wręcz go zakleszczając. Nie mógł już wychodzić cały ze mnie, a jedynie przesuwać się o kawałek. Zaczął jednak kręcić przy tym biodrami, zataczając kółka. Wciągałam go coraz głębiej w siebie.

Drugą dłonią szczypał mnie w piersi. Brutalnie ciągnął za sutki. Miętosił je całe. Po chwili zaprzestał zabawy piersiami i zjechał o mym mokrym ciele w dół, do mojej łechtaczki. Ją także tarmosił, szczypał i powodował kolejny mój okrzyk. Jednak największym zaskoczeniem było, gdy zabrał swoją dłoń, dał mi parę bardzo bolesnych klapsów, po czym wepchnął we mnie swoje palce. Czułam, jak teraz jestem nim wypełniona. Nigdy tego tak nie czułam. Miałam wrażenie, że płonę. A on dalej poruszał biodrami, wpychając w mój odbyt mocno palce. Krzyczałam. Nie byłam pewna, czy mam zamknięte oczy, czy po prostu nic nie widzę. Ogromny orgazm przeszedł przez moje ciało. Wiem, że krzyczałam na całe gardło. Nawet nie przejmowałam się tym, czy ktoś mnie słyszy. Drżałam. Próbowałam nabrać powietrza i choćby oddychać. Ale on się nie zatrzymał. Dalej pompował we mnie, teraz doprowadzając siebie do końca. Kolec wszedł we mnie mocno. Krzyknęłam ponownie. Przyspieszył pracę ręki, wpychając we mnie więcej palców. I tu próbował mnie rozszerzyć. Jego członek zakleszczył się we mnie, drgając.

Mężczyzna krzyknął uderzając we mnie boleśnie. Czułam, jak jego nasienie wtryskuje głęboko we mnie. Nie mógł wyjść, a każdy kolejny ruch sprawiał mi ból. Tak, jakby coś go tam trzymało. Zakleszczało go, by nie mógł wyjść przed czasem. Jednak jego ręka nadal pracowała. Jedną szarpał w spazmie moje włosy, drugą wpychał coraz głębiej w mój tyłek. To wszystko sprawiło, że ponownie doszłam z okrzykiem, czując jak gdybym miała jednocześnie dwóch partnerów. Nie czułam już bólu. Byłam samą przyjemnością.

Padliśmy na łóżko. Puścił moje włosy, ale nadal leżał na mnie. Wysunął ostrożnie palce z mojego tyłka. Nie mogłam uwierzyć, że zmieścił tam trzy jednocześnie. Może jednak to polubię? Jednak jego członek, jak ogromy pal, nadal był głęboko we mnie. Teraz już nie sprawiał mi przyjemności. Czułam dyskomfort. Chciałam się poruszyć, ale przytrzymał mnie mocno, nie pozwalając ruszać biodrami.

– Błagam, nie rób tego. – wyszeptał.

– Wyjdź ze mnie. To już nie sprawia mi przyjemności. – ledwie mogłam mówić, tak miałam zdarte gardło. Mężczyzna jedynie oparł czoło o moje mokre ramię.

– Nie może się teraz poruszyć, bo bardzo cię porani. – odwróciłam nagle wzrok w miejsce, skąd dochodził znany mi głos. W progu otwartych drzwi stał Aker. Patrzył na nas surowo. Gdyby mógł, rzuciłby się nam do gardeł. Wszedł i zamknął za sobą drzwi. Czułam, jak mężczyzna za mną się poruszył, na co pisnęłam. Nadał był w połowicznej formie i nadal był ogromny. – Musicie tak poczekać, aż ciało zmiennego uzna, że wystarczająco długo był w tobie, nie wypuszczając spermy na zewnątrz. Ze wszystkich mężczyzn, wybrałaś akurat ten gatunek, który znany jest ze swojej płodności. – zadrżałam. Mężczyzna jednak nic nie powiedział. I nie czułam, jakby miał zamiar wkrótce opaść. Wręcz przeciwnie, miałam wrażenie, że pomimo orgazmu ma ochotę na kolejną rundkę.

– I kto to mówi, co? Jakbyś ty nie zapłodnił mojej siostry. – wywarczałam. Widziałam przez chwilę ból w jego oczach. Ale widok mężczyzny na mnie i wciąż wewnątrz mnie z pewnością nie służył takim rozmowom.

– Mógłbym się przyłączyć. Sądzę że twój przyjaciel nie miałby nic przeciwko temu, a i zaczął przygotowywać cię od każdej strony. – uśmiechnął się perfidnie. Jak długo tam stał i widział nas razem?

– Pieprz się, Aker. – wywarczałam wściekła, że w ogóle coś takiego zaproponował.

– Wolę pieprzyć ciebie. – odparł, po czym wyszedł z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Łzy popłynęły mi z oczu, jednak w tym momencie mężczyzna za mną się poruszył, przez co jego członek otarł się o wrażliwe wciąż punkty we mnie. Sapnęłam, ku jego radości. Znów poruszył delikatnie biodrami. Uśmiechnął się do mnie. Dłonią zaczął pasować moją łechtaczkę. Rozum podpowiadał, bym natychmiast to przerwała i kazała mu wyjść. Nadal zakleszczony, ale nie musiał mnie na nowo pobudzać. Jednak ciało było gotowe na druga rundę. Poruszył biodrami, zataczając kółka, a ja zakwiliłam. Nienawidziłam teraz siebie. Zachowywałam się niczym rasowa kurwa. Suka w rui. Ale chyba jemu to pasowało, gdyż drugą ręką już masował pośladki i mój odbyt. Zadrżałam przypominając sobie to uczucie, gdy właśnie tam się poruszał. Pisnęłam, gdy wepchał we mnie dwa palce. Wygięłam się w łuk, gdy biodrami zaczął nacierać na mnie coraz bardziej. Drżał we mnie, wciąż zakleszczony, ale jakże chętny do dalszej zabawy. Boleśnie mnie wypełniał, jednak ciało już radziło sobie z natarciem. Dłońmi chwyciłam piersi, mocno je pieszcząc.

– Zegnij nogę i wsuń pod brzuch. – posłuchałam. Wykonując ten ruch czułam, jak poruszał się we mnie. Zmienialiśmy kont natarcia. Rozwarłam się dla niego, a on natychmiast z tego skorzystał, kładąc się w szczelinie pomiędzy nogami. Wykonywał powolne pchnięcia członkiem na tyle, na ile pozwalały mu te dziwne kolce. One szorowały po moich mięśniach sprawiając, że znów drżałam. – Nie będę teraz delikatny wiedząc, że wszystko zniesiesz.

– To do tej pory byłeś delikatny? – ale odpowiedział mi jedynie śmiechem.

Jeszcze tego dnia dowiedziałam się, jak bardzo za pierwszym razem się wstrzymywał i jak potrafił wykorzystać kolce na członku. Pieprzyliśmy się bez opamiętania, aż zemdlałam z rozkoszy. Czułam, że następnego dnia i przez wiele jeszcze dni, nie będę w stanie ani chodzić, ani siedzieć, ponieważ ten nieznajomy wypieprzył mnie w każdy możliwy sposób.

Reklamy

2 komentarze do “LIBERIA II. Miasto krwi–Rozdział 34.2

  1. Trochę mnie zatkało, ból odreagowała ale na chwilę. Aker widzący ich w takiej sytuacji, o mój boże…
    Ta książka robi się coraz ciekawsza:-) U Miry to było teraz bezmyślne bzykanie a u Akera to musiały być uczucia, więź z jej siostrą, mają razem dziecko i to ich łączy na zawsze, nie wiem czy w takiej sytuacji moi ulubieńcy będą razem. Wiem, że oni myśleli, że M zgineła ale uczuć tego nie obchodzi. Mira cały czas będzie pamiętać o tym bo to jej siostra. Pozdrawiam i jak zawsze wypatruję dalszych rozdziałów:-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s