EVER–Rozdział 1.1.

Ever-new1_thumb.jpg2003

Rozejrzałam się raz jeszcze po klubie. Wszyscy tak dobrze się bawili. A ja siedziałam przy barze i nie rozumiałam wszystkiego, co się działo wokół. Anna tak bardzo chciała, bym poszła z nią do klubu. Umówiła się tam z jakimś studentem. Stwierdziła, że będzie czuła się bezpieczniej, gdy pójdziemy razem. Nigdy nie lubiłam ani klubów, ani tym bardziej alkoholu. Patrzyłam na przyjaciółkę nie mogąc uwierzyć, ile potrafi w siebie wkropić drinków. Mi wystarczyły dwa, bym czuła już jego skutki. A może to kwestia tańca? Ja siedziałam prawie cały czas, patrząc i pijąc. Ona szalała na parkiecie. Ocierała się o tych studentów. Wiem, który jej się podobał. Dlaczego więc tańczyła przy jego znajomym? I to w taki sposób? Było mi coraz bardziej niedobrze. Musiałam za niedługo wychodzić, by ojciec nigdy nie dowiedział się, gdzie jestem. Poza tym jutro miałyśmy rano zajęcia i nie chciałam na nich wyglądać jak zombie. Jak można tak funkcjonować cały czas? Anna jednak nie robiła sobie nic z moich sygnałów.

– Może jeszcze jednego drinka? – spojrzałam w bok na jakiegoś mężczyznę. Mierzył mnie wzrokiem, jakby chciał zjeść na miejscu.

Przypomniałam sobie wszystko, co kiedyś słyszałam o klubach, by nie pozwalać obcym kupować drinki, ani nie tracić z oczu własnego. To niebezpieczne czasy.

– Dziękuję, nie. – zakrzyczałam do niego i wróciłam do patrzenia na popisy Anny na parkiecie. Nagle poczułam, jak mężczyzna przybliżył się znacznie do mnie. Pachniał dziwnie. Alkoholem i czymś jeszcze. A do tego te duszące perfumy. Nie to, że mi się nie podobał. Był przystojny. W spranych dżinsach i koszuli rozpiętej mocno przy kołnierzu. Widziałam zarys jego umięśnionej klatki piersiowej. Ale nie chciałam dziś rozmawiać z kimś, kto tak mnie pożerał oczami. Może i jestem dziewicą, ale to nie znaczy, że z nikim nigdy się nie umawiałam. Widziałam takie spojrzenie u chłopaków. I nie podobało mi się.

– Może jednak – wyszeptał mi na ucho. – Nie bawisz się tu zbyt dobrze. – nie odpowiedziałam. Odsunęłam się od niego. Postawiłam na ladzie pustą szklankę i zeskoczyłam ze stołka. Prawie mi się udało normalnie wycelować. Gdybym miała swoje zwyczajowe trampki, pewnie nic by się nie stało. Ale Anka zmusiła mnie do obcasów. Dlatego noga mi zadrżała i prawie bym upadła. Mężczyzna zareagował szybko, łapiąc mnie mocno za rękę. Po chwili już byłam przytulona do niego, wyraźnie odczuwając twardość męskości na swoich plecach. Przestraszyłam się. Odskoczyłam od niego i prawie od razu pobiegłam do Anny. Złapałam ją mocno i przybliżyłam się. Wepchnęłam jej w rękę jej torebkę.

– Wychodzę. Mam dość. – ale przyjaciółka tylko zrobiła obrażoną minę.

– Jeszcze się nie wybawiłam. Zostajemy. – wykrzyczała mi bełkotliwie do ucha.

– Sama się baw. – i nie myśląc za wiele, wyszłam z klubu. I co teraz? Wciągnęłam chłodne powietrze. Była ciepła jesień, a ja nie wzięłam kurtki ze sobą. Teraz wiatr sprawiał, że trzęsłam się z zimna. Żołądek wywijał mi fikołki. Nie wiele myśląc szłam przed siebie. Nogi mnie bolały od tych niewygodnych szpilek. Wokół ludzie śmiali się i całowali. Uderzali o mnie, przechodząc. Czułam, że nie dojdę do najbliższego przystanku. Z oczu płynęły mi łzy. Nie lubiłam tego poczucia, że świat wokół się kręci.

Na przystanek dotarłam już na boso. Zapłakana. Wyczerpana. Wyglądałam tragicznie. A jedynym zmartwieniem było – jak dostanę się teraz do domu i jak mnie ojciec w takim stanie zobaczy, to będzie koniec wyjść z Anką. Nie to, że po dzisiejszym mam ochotę jeszcze z nią gdzieś wychodzić, ale liczy się sam fakt. I nie chciałabym zobaczyć rozczarowania w jego oczach. Było mi tak bardzo niedobrze. Oparta o ściankę przystanku zastanawiałam się, co dalej. Na taksówkę mnie nie było stać. A najbliższy autobus jechał dopiero za ponad godzinę. Postanowiłam poczekać. Wyjścia przecież nie miałam. Owinęłam się bardziej ramionami żałując, że nie mam nic cieplejszego. Gdybym miała więcej pieniędzy, mogłabym pójść do jakiegoś baru szybkiej obsługi na coś do jedzenia i się lekko ogrzać. Marzył mi się teraz kebab, choć żołądek buntował się na samą myśl.

– Wszystko dobrze? – spojrzałam w bok. Z pobliskiego parkingu podszedł młody mężczyzna. Za nim widziałam jeszcze dwie kobiety i drugiego mężczyznę. Byli elegancko ubrani. Z pewnością nie byli w klubie potańczyć. A przynajmniej nie takim klubie, w jakim byłam ja. Kobiety miały takie piękne suknie. Marzyłam, by kiedyś tak wyglądać. Eleganckie. Kobiece. Wiedzące pewnie, czego chcą. Włosy ślicznie upięte. I te szpilki. One potrafiły bez problemu się w nich poruszać. Poruszałam swoimi palcami u stóp. Wciąż bolały, choć stałam na boso. Wróciłam do spojrzenia na mężczyznę. Ciemne włosy przeczesane palcami. Z pewnością nie układał ich tak, jak chłopaki z uczelni. Kiwnęłam głową, ale to zdecydowanie był błąd. Znów zawirowało mi w głowie i prawie bym upadła. Złapał mnie prawie od razu. – Ktoś ci coś zrobił? Dobrze się czujesz? – mówił do mnie powoli. A może mi się tylko tak wydawało?

– Niedobrze mi. – tylko zdążyłam to powiedzieć, nim mój żołądek zaprotestował. Usłyszałam tylko odgłosy z tyłu pełne obrzydzenia. Zobaczyłam, jak mężczyzna odwraca mnie w stronę przystanku i podtrzymuje mi włosy. Moje ciało się trzęsło. A z oczu coraz bardziej leciały mi łzy. Nie byłam pewna, czy płaczę, bo mi źle, z nerwów, czy dlatego, że mam torsje i nie mogę z siebie tego wyrzucić.

– Daniel, zabierz panie. – powiedział a potem ścisnął mnie. – Skończyłaś? – ale nie reagowałam. Podał mi chusteczkę, bym mogła się wytrzeć. Chciałam skinąć głową, ale pamiętając, jak to się skończyło przed chwilą, po prostu stałam dalej w jego objęciach. Kobiety za moimi plecami coś mówiły, ale nie rozumiałam. Zresztą niewiele wciąż rozumiałam. Miałam wrażenie, że mówią strasznie powoli. Jakby przez jakieś dziwne ściany. Spojrzałam na ławeczkę na przystanku. Wirowała. Rozmazywała się. Aż zniknęła całkowicie przed oczami. – Kurwa, nie zasypiaj… kurwa….

Reklamy

2 komentarze do “EVER–Rozdział 1.1.

    • Będę wrzucać resztę wkrótce… najpierw zakończę „Miasto krwi” 🙂 i cieszy mnie, że Cię tym zaintrygowałam. Powieść jest podzielona na dwie płaszczyzny czasowe – rok 2003/2004 i rok 2014 🙂 pozdrawiam ♥

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s