LIBERIA II. Miasto krwi–Rozdział 26.1

DRZWI WYPADŁY Z FUTRYNY z głośnym trzaskiem. Sam jednak nadal próbował przegryźć sobie drogę do moich wnętrzności. Nie rozumiałam tego. Miał w pełni siłę, by to zrobić. Jego bestia mogła bez problemu miażdżyć mi kości, mimo to on jedynie gryzł moje podbrzusze. Niezbyt głęboko, by zagrażało to mojemu życiu, ale na tyle mocno, by krwawiło obficie. Posilał się moim bólem, strachem i krwią.

Przez drzwi przeszedł Gabe. W swojej formie bojowej wyglądał przerażająco zwłaszcza teraz. Cały pokryty krwią i nawet nie chciałam wiedzieć, czyją dokładnie. Spojrzał w naszą stronę i zawarczał doniośle. Załkałam ze szczęścia wiedząc, że ratunek przybył, choć się go wcale nie spodziewałam. Nie po nim. I jak mnie znalazł?

Gabe podszedł do nas w trzech krokach i zerwał praktycznie ze mnie mężczyznę. Niestety ów ruch sprawił, że Sam próbował się mnie złapać, tnąc pazurami moje ciało. Krzyczałam, gdy odciągano ode mnie mężczyznę.

– Cała? – zapytał obrońca, patrząc na mnie uważnie. Nie byłam pewna, jak mam odpowiedzieć, skoro i tak byłam cała we krwi. Najważniejsze jednak, że wciąż mogłam się poruszać. Skinęłam mu głową i patrzyłam na szamoczącego Sama.

– Nie rań go, Gabe. On nie panuje nad swoją bestią.

– To nie ja o tym zadecyduję. – wywarczał. Próbowałam się podnieść, ale to wywoływało u mnie rozwarstwienie się ran i szybszą utratę krwi. – Nie. Ruszaj. Się. – nie musiał mi o tym mówić, nie zamierzałam nawet się ruszać do czasu, aż rany się same zasklepią na tyle, bym się nie wykrwawiła. Nawet nie ocierałam łez patrząc na mężczyznę, któremu zawdzięczałam cały ten bałagan i ból. Szarpał się i próbował walczyć z moim obrońcom. Chciał jednak nie tyle się uwolnić, co dostać się znów do mnie. Naznaczyć mnie sobą – swoimi zębami, całym sobą. Nie chciałam tego. Pragnęłam znów zobaczyć starego, dobrego Sama, którego pamiętałam. Chciałam wszystko cofnąć do czasu tamtego wieczoru, gdy tak spieszyło mi się do domu.

Gabe przytrzymał mężczyznę mocniej, by nie wyszarpnął się mu z rak. A może powinnam powiedzieć łap? Nie do końca wiedziałam, jak mam określać te części jego ciała, ani w ogóle jego całego. Ta wersja Gabe była przerażająca i ja zapomniałam już, jaki potrafił wtedy być.

Próbowałam się podnieść, ale nie mogłam z powodu ogromnego bólu całego ciała. Jedynie przesuwałam się po kawałeczku bliżej ściany, próbując okryć swoje praktycznie nagie ciało. Sam rozszarpał na mnie te niewielkie tkaniny, które jeszcze chwilę temu mogłam nazwać starą bielizną. Teraz wisiało to wszystko na mnie, w strzępach, ubrudzone moją krwią. Czułam, jak zaczynam drżeć ze strachu, paniki i bólu.

Tak bardzo pragnęłam znaleźć się bezpiecznych ramionach i poczuć się znów chciana, bezpieczna i z daleka od tego całego horroru.

Nie potrafiłam nawet zdusić w sobie tego całego cichego łkania, jakie mnie ogarnęło.

Czułam wylewające się ze mnie łzy, spływające po twarzy.

Nie płakałam.

Jeszcze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s