LIBERIA II. Miasto krwi–Rozdział 21.1

KRZYK W ODDALI wyrwał mnie ze snu. Otworzyłam oczy, ale wokół panowały ciemności i jedynym dźwiękiem był cięższy oddech Sama nieopodal. Nadal przebywał ze mną w celi i nie byłam pewna, czy mnie pilnował, czy chciał mojego zaufania i wyciągnięcia ze mnie wszelkich informacji. Spojrzałam na mężczyznę na drugim posłaniu. Miał takie spokojne oblicze, ale nie był już tym samym człowiekiem, którego pamiętałam z przeszłości. Te dziesięć lat, gdy zaginęłam, zmieniło wszystko, co do tej pory znałam. Nagle okazuje się, że nie znam już nikogo, nawet siebie.

Wiedziałam, że sen już nie przyjdzie, więc usiadłam w rogu i opatuliłam się bardziej stęchłym kocem. Po korytarzach słyszałam kroki, pewnie strażników. Ale ja patrzyłam po prostu w ciemność, czekając nawet nie wiem, na co. Wciąż miałam tyle pytań, ale nikt nie udzieliłby mi na nie odpowiedzi. A przynajmniej nie za darmo. Pytaj, ale przy okazji zdradź więcej informacji o Zmiennych. Daj nam wszystko, co masz, a wygramy tę wojnę. Pytanie, czy w ogóle było jeszcze co wygrywać? Wczoraj podczas spotkania usłyszałam, jak mężczyźni dyskutowali o pożywieniu – zamknięto kolejne pola uprawne i nie było już w całej Liberii wolnych miejsc. Zmienni mieli własne uprawy, strzeżone pola. Ale ludziom już tego zabraniano. Czy jednak to była prawda? Może zabrano dostęp do pożywienia tylko buntownikom? I skąd brali zatem pożywienie, skoro Osada była dla nich już zamknięta?

Przypomniałam sobie, jak dawno temu, gdy jeszcze uważałam to za zabawę, razem z tatą przedzieraliśmy się przez wąskie tunele. Kazał mi zapamiętywać każdy skręt, a po roku miałam go prowadzić z zawiązanymi oczyma. Nie rozumiałam tego wtedy, ale nagrodą było spotkanie z matką na samym końcu tunelu i choć raz spojrzenie poza tunel. Nigdy mnie nie wypuszczono stamtąd, ale pamiętam tą żywą zieleń – trawy, drzewa i słońce, a niedaleko mały, błękitny staw. Mama powtarzała, że jak podrosnę, zabierze mnie ze sobą. Zawsze wracaliśmy z pełnymi tobołkami i w ciszy nocnej oglądałyśmy rodziców, jak chowali wszystkie produkty. Czasem mama przyniosła jakąś zabawkę, albo coś, czego nigdy w Liberii nie było. Rodzice kazali mi zawsze to chować i trzymać tylko dla siebie. Nie rozumiałam tak wielu rzeczy.

Tunele. Czy jeszcze istnieją? Nigdy nie wyszłam na zewnątrz, bo matka wkrótce po tym zginęła, pozostawiając nas w rozpaczy i nienawiści ojca do wszystkiego, co było nieludzkie. Drgnęłam, przypominając sobie kolejne zabawy z rodzicami. Nigdy nie bawili się z siostrą, a tylko ze mną. Wtedy wydawało mi się, że to fajne przygody. Ale teraz wiedziałam – przygotowywali mnie.

– Drżysz. – usłyszałam Sama szept. Tak bardzo pochłonęłam się w rozmyślaniu, że nie zwróciłam uwagi na to, że mężczyzna już dawno się obudził i mnie obserwował. Teraz siedział na mojej leżance, naprzeciwko mnie i czujnie patrzył. – Co się dzieje?

– Nie wiem, Sam. Wszystko jest takie dziwne. – położyłam policzek na kolanie i zamknęłam oczy. Czułam się oszukana przez rodziców. Przygotowywali mnie do czegoś, co miało wkrótce nadejść, ale nie nadeszło. A może właśnie do tego, co mamy teraz? Jeśli tak, to matka zginęła na marne. Przecież zdradziłam ją, zmieniając się w bestię, której tak nienawidzili.

– Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak musisz się czuć widząc takie zmiany.

– To tak, jakbyś zamknął oczy w swoim łóżku i potem je otworzył będąc w lochach, a ktoś ci usilnie wmawia, że minęło dziesięć lat i wszystko, co pamiętasz, nie ma już znaczenia. Ten świat już nie jest moim. Ktoś zabrał mi dziesięć lat, Sam.

– Zmienni nie mają skrupułów. – wywarczał, ale ja jedynie drgnęłam. Aker miał skrupuły. Przecież on też swoje przeżył. Musiał mnie pochować i żyć ze świadomością, że zawiódł. Jaki musiał przeżyć szok, gdy nagle do niego zadzwoniłam? I to podczas całej tej walki z buntownikami, gdzie każdy może być zdrajcą. Ilu jeszcze pochował osób, które nadal gdzieś tam żyją i walczą o przetrwanie, albo są w tej dziwnej śpiączce nie wiedząc, ile tracą własnego życia?

– To coś innego, Sam. Nie wiem nawet, jak to wyjaśnić, ale tu chodzi o coś innego. Gdy Zmienni nas uratowali, sami byli w szoku. Jedna z więźniarek była ich żołnierzem, rozumiesz? Oni ją pochowali z honorami, a potem zjawia się wraz ze mną, nie pamiętając tych dziesięciu lat.

– Może tylko tak udawali przed tobą. – pokiwałam przecząco głową. Tu chodziło o coś zupełnie innego. Owszem, mój cały horror zawdzięczałam Zmiennym, ale to nie Aker był odpowiedzialny za tamte laboratorium. Czy to możliwe, że nawet Zmienni są podzieleni? Czy ten cały konflikt toczy się pomiędzy nie dwoma, a trzema różnymi frakcjami? I gdzie umiejscowić Mieszańców, którzy krążą sobie po Liberii, jakby byli u siebie? Może właśnie byli.

Sam chciał coś powiedzieć, ale ponownie usłyszeliśmy krzyk. Drgnęłam i spojrzałam na mężczyznę przed sobą. On jedynie odwrócił głowę w stronę drzwi. Nasłuchiwał. Widziałam jednak jego spięte mięśnie. Nie zareagował jednak.

– Sam? – zapytałam szeptem i nie musiałam nawet kryć swojego strachu. Wypływał ze mnie falami. Poza krzykiem czułam także ten charakterystyczny piżmowy zapach i wcale nie należał on do mnie.

– To jeden z naszych… nie przejmuj się. – widziałam jednak, jak mówił o tym przez zęby. Wcale mu się to nie podobało, ale próbował mnie uspokoić.

– Ale… – nie dokończyłam, gdy ponownie usłyszeliśmy stłamszony krzyk, ni to boleści, ni to rozkoszy. Gdzieś na pograniczu chyba obu jednocześnie. Sekundę później ściany aż zadrżały od ryku bestii. Rozpoznałabym je wszędzie. – Sam?!

– Spokojnie, nic ci nie grozi, to…

– Powiedziałeś, że to jedno z was, a ja słyszałam…

– Nic nie słyszałaś, jasne? Spałaś głębokim snem i nic kurwa nie słyszałaś. – patrzyłam na mężczyznę, jak nerwowo przeczesuje swoje włosy. Jak zaciska mocno szczęki i bardzo stara się nie wybuchnąć. Jego spięte mięśnie wcale nie wskazywały, że to nic takiego. Przełknęłam i przyjrzałam mu się uważniej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s