Okiełznana–Part III

Jęknęłam cicho, gdy zwiększył obroty. Nogi mi drżały, próbując wciąż utrzymać mnie w jednej pozycji. Oparłam się z większą mocą o ścianę, to jednak spowodowało lekkie przesunięcie się jajeczka wewnątrz mnie. Nie mogłam sobie pozwolić na jakikolwiek ruch, bo to najlepszy sposób do szybkiego orgazmu, a co za tym idzie – kary wymierzonej przez swędzące ręce Marcina. Próbowałam nabrać więcej powietrza i skoncentrować się z całych sił na czymś innym, odległym od tego mieszkania i mężczyzny przyglądającym się w lustrze. Przywołałam na myśl całą dokumentację, która czekała na mnie w torbie na komodzie. Nie pomogło jednak. Czułam, jak moje ciało, samo z siebie, zaczyna delikatnie się poruszać. Moje biodra przestały mnie słuchać. Zagryzłam usta na tyle mocno, by poczuć ból, ale nie przebić wargi. Marcin jednak nie pomagał – po chwili poczułam zwiększenie obrotów. Tym razem jęknęłam głośno. I choć jego spojrzenie wciąż było surowe, pełne obietnic bólu, na ustach błąkał się uśmiech, dumny i pełen zadowolenia.

Wiedział przecież doskonale, co mi robi i że niemożliwością jest wytrzymać długo tę torturę. Uderzyłam głową o ścianę za mną, próbując powstrzymać rozchodzące się po mnie ciepło. Nawet myślenie o cholernych dzieciach w Afryce nie na wiele się zdało. Orgazm we mnie rósł i nie byłam w stanie go powstrzymać, choć starałam się opóźnić jak najdalej. Naprężone sutki ocierały się o gorset przy każdym oddechu. Moje ciało pokrywało się kropelkami potu. Czułam, jak spływają pomiędzy piersiami oraz po plecach. Miałam wrażenie, że sapię na tym korytarzu, ku ucieszy mojego dręczyciela.

Wystarczyła jedna, drobna chwila, by zniweczyć wszystko. Jeden dodatkowo wciśnięty przycisk na pilocie w dłoniach Marcina sprawił, że krzyknęłam z przerażeniem, gdy orgazm przejął kontrolę nad moim ciałem, nad całą mną. I choć odczuwałam ogromną przyjemność, kto by przecież nie odczuwał w takim momencie, tak obawiałam się tego, co za chwilę się stanie. Gdzieś przez opary poorgazmowe wokół mnie słyszałam, jak odsuwa się krzesło w drugim pomieszczeniu, jak kroki stają się coraz bliższe. Nie zareagowałam nawet, gdy silne, męskie palce, objęły moją brodę i poderwały mą głowę w górę tak, bym mogła spojrzeć mu w oczy. W każdej innej chwili byłabym przerażona. Teraz jednak wciąż drżałam, uspokajając.

Opadłam mocno na kolana, nie mogąc utrzymać swojego ciała wciąż pozycji stójki przy ścianie. Marcin jedynie cofnął się o krok patrząc na mnie z góry oceniająco.

Gdy tylko wróciła mi ostrość widzenia, słyszenia oraz pełna świadomość mojego, jakże zakazanego, czynu, bałam się unieść głowę by spojrzeć w jego surowe oczy. Widziałam tylko nagie stopy po prawo. Czekające. W oczach wyobraźni widziałam, jak mentalnie stuka tą stopą, czekając. Nie dotknął mnie. Nie przytulił. Przecież nigdy tego nie robił. Nigdy w takich właśnie chwilach.

Chwycił mnie mocno za ramię i brutalnie podniósł do góry. Nie puścił, jakby chciał się upewnić, że dam radę utrzymać równowagę. Po chwili prowadził mnie do pokoju jego zabaw. Czy moich również? Pchnął w stronę stołu. Stałam jednak nieruchomo, czekając kolejne instrukcje. Jego dłonie z lekko szorstkimi opuszkami, prześliznęły się moich wciąż wilgotnych ramionach. Czułam doskonale ciepło jego ciała za mną, aż miałam jedynie ochotę odchylić głowę, układając wygodnie na jego ramieniu i pozwalając utulić się teraz w tej bezpiecznej otoczce jego ramion. Stałam jednak wyprostowana, gotowa, czekająca.

Palce zahaczyły o wiązanie gorsetu. Cierpliwie rozplątywał je niczym rozpakowywanie prezentu. Wstążka po wstążeczce. Każdy jego ruch był pewny, a ciepły oddech ogrzewał mój kark. Skubałam usta, by nie jęczeć. Po orgazmie w korytarzu, moje ciało było takie wrażliwe. Niedługo potem gorset opadł na ziemię. Jego palce prześledziły ponownie ramiona, brzuch, aż nareszcie złapał mocniej moje piersi, gładząc palcami ich kształt, omijając sztywne z podniecenia sutki. Za pewne wiedział, że teraz właśnie tego potrzebowałam.

Jednym, silnym szarpnięciem zerwał ze mnie resztę bielizny, pozostawiając mnie jedynie w łańcuszku. Zadrżałam i chyba nawet cichutko jęknęłam na tę brutalność. Czyżby sam nie mógł się już doczekać?

– Połóż się. – wykonałam rozkaz. Próbując nie wydawać dźwięku na połączenie rozgrzanego ciała z zimnym, drewnianym blatem. Złapał mnie za biodra i przesunął nieco w tył. Teraz nie opierałam się łonem o zaokrąglony blat. Złapał mocno moje dłonie i przycisnął do brzegu stołu. Objęłam płytę i poczułam mocniejsze ściśnięcie. Nie musiał nic mówić. Wiedziałam już , że miałam się trzymać w tej pozycji i nie puszczać stołu, ani nie ruszać się. – Nie posłuchałaś rozkazu. – wywarczał mi blisko ucha. Zamiast skupić się na słowach, moje myśli krążyły na złączeniu naszych ciał, gdy się nade mną nachylał. Czułam doskonale, jak bardzo jest pobudzony. Lekko przesunęłam biodrami. Zasyczał. – Za to dodatkowe razy. – a jedyne, z czym mnie teraz zostawił, to z zimnym powietrzem chłodzącym moje rozgrzane ciało i oddalającymi się krokami. Gdzie on poszedł? Po co? Skupiałam się nad każdym szelestem, każdym dźwiękiem, był jednak zbyt cicho. Przyłożyłam czoło do zimnego drewna, by choć na chwilę poczuć przyjemny chłód.

– Za podwójne przewinienie dostaniesz piętnaście razy. Będziesz liczyć ze mną. Każdą pomyłkę policzę podwójnie. Czy to jasne?

– Tak … – wychrypiałam. Musiałam na nieco dłużej zamknąć oczy, skoro nie usłyszałam jak wraca. Teraz było za późno, by choć kątem oka wyłowić to, co mnie czekało. Spięłam się, gdy coś zimnego prześliznęło się na linii pomiędzy pośladkami, kierując się w stronę pobudzonej łechtaczki i oczekującego splotu moich nerwów oraz potrzeb. Chciwa pochwa próbowała zatrzymać w sobie to, co Marcin odrobinę wsunął. Było chłodne, niezbyt grube i teraz jakże mokre od moich własnych soków.

Westchnęłam, gdy jajeczko we mnie drgnęło. Byłam tak rozproszona tym wszystkim, że zapomniałam o zabawce znajdującej się wewnątrz mnie, a która teraz przyjemnie drżała, włączona przez mego dręczyciela. Rozluźniłam się w jednej chwili, by usłyszeć świst i poczuć uderzenie na prawym pośladku. Krzyknęłam i szybko przypomniałam sobie, jakie miałam teraz zadanie.

– Raz. – powiedziałam pewnie. Znałam Marcina na tyle, by wiedzieć, że da mi chwilę na przetworzenie bólu uderzenia i przygotowania się do następnego. Chce się przecież bawić mną, a nie mnie złamać. – Dwa – ponownie się odezwałam, gdy uderzenie spadło na lewy pośladek. Kolejne były podobne, w odstępach czasu. Trzymałam mocno zaciśnięte dłonie na blacie stołu, jakby był on moim łącznikiem z rzeczywistością, obroną przed odpłynięciem.

Po piątym uderzeniu głos mój przestał być tak pewny, a więcej w nim było łkania. Nie uroniłam jednak żadnej łzy. Jeszcze. I wiedziałam, że piętnaście razy będzie dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Nie zwiększał tempa, ani natężenia, nie uderzał także dwa razy w to samo miejsce, mimo to skóra paliła mnie żywym ogniem. Nie znosiłam szpicruty. Wolałam jednak ją o wiele bardziej, niż pas, czy trzcinkę. Tą ostatnią dostałam swego czasu tylko trzy baty, w ramach prawdziwej kary za mocne przewinienie. Pierwsze sprawiło, że chciałam uciekać i pewnie bym to zrobiła, gdyby wcześniej mnie nie przywiązał. Błagania nie pomagały i dostałam drugi raz. Krzyczałam. Trzeci przeciął mi skórę. Obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie przekroczę granic, jakie wyznaczył mi Marcin. I nigdy go nie okłamię. Trzy baty trzcinką za wypicie paru drinków po pracy z nowym kolegą i nie przyznanie się do tego Właścicielowi. Nie zabraniał mi widywać się z ludźmi, choć siebie mieliśmy na wyłączność. Ja po prostu okłamałam go, że byliśmy tam grupą, a tak naprawdę byłam tam sama z nowo poznanym w pracy mężczyznom.

– Osiem! – krzyknęłam, a w głosie słychać było już szloch. Jego palce gładziły teraz rozgrzane pośladki. Jajeczko w środku drżało coraz silniej, wysyłając mnie coraz bliżej granicy. Musiał zwiększyć natężenie wibracji. Kolejne uderzenie, tym razem pod prawym pośladkiem.

Załkałam. Nie do końca jednak wiedząc, czy z bólu, czy z przyjemności, jaka się wewnątrz mnie budowała. Pragnęłam dojść do tej granicy. Przejść przez nią i poczuć kolejny orgazm. Łzy spływały swobodnie po mojej twarzy, choć nie był to wciąż jeszcze płacz. Jedynie kolejne emocje opuszczające moje ciało. Swoiste oczyszczenie.

– Trzynaście… – i kolejny dotyk jego dłoni. Drżałam na całym ciele, przyswajając ból. Każdy nerw był w pełnej gotowości. Podrażniony. Wyczekujący. Moje ciało mocno spięte, choć jedynie od wewnątrz. Wibrujące mocno jajeczko w środku. Prawdziwy ogień na pośladkach. – Błagam….

– Licz! – powiedział zdyszany, ale wiedziałam, że i na niego ta sytuacja mocno działa. Nie był sadystą. Podniecało go nie zadawanie mi bólu, ale to, co się ze mną działo podczas takiej sesji. Nikt nie potrafił tego zrozumieć, kto choć raz tego nie przeżył. Na Marcina działało przekraczanie moich granic, wyzwolenie, poddaństwo i przyjemność, w jaką zamieniałam ból. Znał moje ciało lepiej ode mnie samej. I grał na nim w tylko sobie zrozumiały sposób. Może i jest moim Właścicielem, ale to ja mam władzę. To ja mogę przerwać wszystko jednym wykrzyczanym słowem. I on o tym wie. Jego zadaniem bowiem jest przełamanie granic i zadanie nam niewyobrażalnej przyjemności, której nie dostaniemy nigdzie indziej.

Uderzenie. Mocne i znaczące. Sapałam i wiłam się, choć nie z bólu. On był już miarowym paleniem, do którego powoli się przyzwyczajałam. Nie czułam go jednak już tak, jak przed chwilą. Nie przeszłabym dwudziestu razy – oboje to wiedzieliśmy. Jeszcze nie na tym etapie. Odpłynęłabym za daleko w oparach bolesnych przyjemności. Czy byłby stamtąd powrót?

Ostatni raz. Dla mnie liczyło się to ciepło, które rozprzestrzeniało się w moim ciele. Delikatne skurcze w podbrzuszu zwiastujące wyczekiwany szczyt. Wyszeptałam ostatnią liczbę. W jednej sekundzie gładził moje palące pośladki, by po chwili jego palce zanurzyły się we mnie głęboko. Krzyknęłam, gdy przesunął silnie wibrujące jajeczko jeszcze wyżej. Zakręcił palcami i zgiął pod odpowiednim kątem.

– Dojdź. – wywarczał i nie trzeba mi było więcej. Wykrzyczałam swoje spełnienie. Nie wiem nawet, czy zamknęłam oczy, czy jednak miałam je otwarte. Wiedziałam tylko, ze widziałam ciemność. Odpływałam. Marcin gładził mnie po plecach, uspokajając. Pocałował delikatnie w łopatkę i kark.

Dopiero teraz do mnie doszło, że łkałam.

Musiałam wypłakać emocje.

Oczyszczający płacz.

Moje wyzwolenie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s