Broken–Part 3

b12d778988fcfb52d6f76656fb812225Gabriela zamknęła okno. Usiadła przy komputerze, jak to ostatnimi czasy robiła coraz częściej. Utrata Piotra. Wysłanie na obowiązkowy urlop, a po nim miała jedynie wrócić po swoje dokumenty. Ciągłe pytania jego rodziny o majątek Piotra. Pogrzeb, na który przyszła garstka. Większości z nich nie znała. Gdzie ci przyjaciele? Gdzie ludzie, którym Piotr tak pomógł przez te lata? Każdy zajęty swoim szczęśliwym życiem, swoimi sprawami, nie mając czasu nawet na tę jedną chwilę pojawić się podczas ostatniego pożegnania. Jej cichy płacz nad trumną. Ostatnie pogładzenie jego policzka, tak, jak robiła to każdego dnia. Niemy krzyk, gdy opuszczali go w ciemną otchłań. Ostatni krok w jego stronę. Garść ściskająca mocno ziemię. Pożegnanie. Ostatnie spojrzenie. Wyszeptane: „Żegnaj”. I sypnięcie ziemią na wieko ciemnej, rzeźbionej trumny. Głosy. Wszędzie słyszane pomruki. Rozmowy. Ktoś ścisnął dłoń Gabi. Ale nie pamiętała tej osoby. Nawet nie była pewna, czy w ogóle na tą osobę spojrzała. Za bardzo wpatrzona w pracujących mężczyzn, zakopujących Piotra. Kroki. Odchodzili. Jego znajomi, prawdziwi przyjaciele. Potem im podziękuje. Zapyta Marcina, kto był tego dnia, by móc podziękować. Silne ramię, czyjaś pierś przy jej twarzy. Dająca jej ukojenie. Ale musiała być teraz silna.

Pozostawiona sama sobie, z licznymi myślami. Analizowaniem, co poszło nie tak. Gdzie popełniła błąd. Najwyraźniej nie była dla niego na tyle bliska, by z nią o tym porozmawiać. Ale czy Piotr w ogóle o tym rozmawiał? Czy to było spontaniczne, czy planowane? Dlaczego ona niczego nie zauważyła? Była najbliżej Piotra, a mimo to nic nie widziała. Żadnej zmiany w nim. Niczego.

Wiedziała jedno – Piotr uciekł, zostawiając żyjących z bólem po swoim odejściu. I zaczynała nienawidzić tego wszystkiego. Jak mógł? Nigdy nie prosił o pomoc, ale razem przezwyciężyliby wszystko. Jak zawsze. Ich marzenia. Ich sny. Wszystko przepadło. Nawet ta bliskość była teraz bolesnym wspomnieniem.

Każdego kolejnego dnia nakładała maskę. Nie chciała oceniających spojrzeń. Przesiadywała wśród obcych ludzi w Internecie. Rozmawiała o problemach innych. Jedna, wciąż chora, wciąż obolała i narzekająca na swoją pracę. Druga chcąca być w centrum uwagi, wyolbrzymiała każdą wypowiedź, próbowała rozkręcać jakieś afery internetowe, by tylko ludzie jej żałowali, by się na niej koncentrowali. Kolejne osoby udające, że są przyjaźnie nastawieni. Ale Gabi wiedziała. Znała prawdę. Każdy był dla niej miły, ale za plecami śmiali się, obgadywali, obrażali. Sądzili, że o tym nie wie. Kłamali w żywe oczy. Udawali kogoś, kim nigdy nie byliby w stanie być. Tak bardzo uwierzyli w stworzony przez nich świat internetowy, że przestał być dla nich wymysłem, a stał się prawdą. Gdzie przebiega granica pomiędzy chorobą, paranoją, a próbą bycia kimś innym? Rozdwojenie jaźni? Jak inaczej wytłumaczyć tworzenie sobie różnych kont, by tylko zachwalać samą siebie? A każda wypowiedź, tak podobna do poprzedniej. W takiej samej tonacji. Charakterze. Stylu. Tylko po to, by właścicielka tych wszystkich kont czuła się doceniona, lubiana, podziwiana. Sztuczne nabijanie statystyk. Wymyślanie kolejnych niestworzonych rzeczy, by tylko coś się działo. Tworzenie szumu. Nawet kosztem bliskich sobie osób. Czy tak ma wyglądać teraz dorosłość w Internecie? Jeśli tak zachowują się dorosłe kobiety, matki dorastających dzieci, to czego wymagać od młodzieży? Jaki przykład dają swoim pociechom? Jak chcą stworzyć człowieka dobrego, pewnego siebie i gotowego na zmierzenie się ze światem, jeśli swoim zachowaniem wystarczająco pokazują, że można robić wszystko, zniszczyć zupełnie niewinną osobę, zakrzyczeć ją, szerzyć nienawiść przeciwko niej tylko dlatego, że się jej nie lubi, że być może okazała się lepsza? Przykład rodziciela, który wskazuje, że można kłamać tak długo, aż owe kłamstwo stanie się dla ogółu prawdą. I choć Gabriela zawsze stroniła od takich osób, bo nie zgadzała się z takim zachowaniem, tym razem odpuściła to bez komentarza. Pożegnała grupę ludzi. Nie chciała być tam, gdzie jedyną zasadą jest nienawiść względem konkretnej, często niewinnej osoby. Gdzie jednego dnia ktoś jest wrogiem i grupa zaszczuwa wręcz wybrańca, a na drugi dzień wszyscy są już dla siebie dobrzy, przyjacielscy i zapominając, co robili poprzedniego dnia. I jedyna zbrodnia, gdy ktoś okazał się lepszy, myślący, analizujący. O nie, Gabriela nie chciała mieć już nic do czynienia z grupą przepełnioną fałszem i zakłamaniem. Wiedziała jednak, że przyjdzie taki dzień, gdy ci sami ludzie zostaną potraktowani tak, jak dotąd traktują swoich wrogów. Nie od dziś wiadomo, że to, co uczynimy innym, wraca do nas po trzykroć.

Wyłączyła komputer. Nie chciała patrzeć już na kolejne ich wypowiedzi. Gdzie nie wiadomo, czy rozmawia się z realną osobą poprzez łącze, czy wymysłem jednej z nich. Internet bowiem otworzył możliwości nie tylko na spełnianie swoich marzeń, ale także spotkania prawdziwego oblicza wielu ludzi. Poczucie, że są tam bezkarni, anonimowi, dlatego mogą wszystko. A Piotr ją ostrzegał, by nigdzie nie wchodziła, do żadnej z grup, by działała na własną rękę. Najwyraźniej musiała przez to przejść, by docenić to, co miała wcześniej. Swoje własne miejsce w sieci. Miejsce, gdzie mogła publikować swój mały świat wyobraźni.

Ludzie wciąż udają. Nie chcą widzieć szarych łez. Prawdziwości tego, co mają wokół siebie. Ciągle udają, bo jest im tak dobrze. Zakładają maski, by uchronić to, co mają w środku. Delikatne serce, prawdziwe emocje. Udają radosnych, gdy w środku wyją z rozpaczy. Mówią, że wszystko jest dobrze, choć w środku pęka w nich serce, a rozpacz zastępuje im krew. Tak, jak i ona musiała zacząć udawać. Nie chciała, by ludzie litowali się nad nią, gładzili ją i próbowali pocieszać. Nikt nie mógł zabrać tego, co czuła teraz. Wieczny ból.

Spojrzała po raz kolejny po mieszkaniu. Zabrano jej wszystko. Ostatnie światło w jej szarości dnia. Jak mogła dalej szukać celu, spełniać marzenia, gdy jedyne co czuła to pustka? Czy potrafiłaby się wciąż cieszyć z każdego kolejnego dnia? Doceniać to, co faktycznie osiągała?

Zdawała sobie sprawę, jakie to niesprawiedliwe, uciec z tego świata, pozostawiając bliskich pogrążonych w otchłani bólu. Tak, jak zrobił to Piotr. Być może wiedział, że nie podoba. Może oszukiwał ją każdego dnia. Zakładał maskę twierdząc, że jest dobrze, że sobie radzi. Ale wewnątrz siebie czuł podobną pustkę do tej, którą czuła teraz Gabriela. Wiedziała już, że jego znikanie, te coraz częstsze dni ciszy były mu potrzebne, by dokończyć ważne sprawy. Zamknąć wszystko, co należało. Pożegnał swoich rodziców. Sprzątnął ich groby. Zapalił znicze. Teraz i ona wiedziała, że przesiadywał często nad wciąż świeżym grobem własnej matki. Wciąż niepogodzony z jej śmiercią. Zamknął wszystkie swoje konta bankowe. Zamknął swoje konta internetowe. Tylko nie potrafił powiedzieć tego bliskim. Wiedział, że jeśli zacznie się z nimi żegnać, będą chcieli go ratować. Może on nie chciał wcale ratunku? Był gotowy na ten krok. Z biegiem czasu Gabi zdawała sobie sprawę, że ten krok nie był spontaniczny. On planował to od dłuższego czasu.

Gabriela włączyła sobie ulubiony ostatnimi czasy kanał muzyczny. Wzięła długa kąpiel w olejku, który dostała od niego. Lawendowy. Kochała ten aromat. Piła wino i oddawała się chwili. Próbując poczuć choć odrobinę przyjemności, a nie mroźną pustkę wewnątrz siebie. Pomimo jednak całej opróżnionej butelki, delikatnego upojenia alkoholowego, nie czuła nic poza bólem i pustką po jego stracie. Nie chciała tego czuć do końca swych dni.

Ubrała się w najlepszy swój strój, jaki posiadała. Miał być wyjątkowy. Ta noc bowiem musiała być taka – jedyna w swoim rodzaju. Cichy głos kobiety. Sopranem spinto[1] wyśpiewana smutna pieść o tragedii. Jakże pasująca teraz do nastroju Gabi. Otworzyła kolejną butelkę wina. Żaden alkohol nie był w stanie przyćmić tego ogromu emocji, który odczuwała. Nic jej nie mogło już pomóc. Usiadła na łóżku. Na szafce nocnej przygotowała wszystko, czego potrzebowała. Kieliszek czerwonego wina w jej dłoni. Butelka odstawiona na szafkę. Delikatny ton skrzypiec przypominał, jak słuchali razem z Piotrem koncertu D Major. Jak leżeli wtuleni w siebie. Oddający się jedynie cichym dźwiękom i gładzącym palcom. Gabriela zamknęła na chwilę oczy. Prawie mogła poczuć jego zapach wciąż na niej. Choć przecież było to możliwe. Prawie mogła poczuć jego ramiona. Jego ciepło. I szorstkość brody na swej delikatnej skórze. Uwielbiała te zaczerwienione ślady, jakie jej zostawiał. Teraz jednak poczuła, jak łzy spływają jej po policzkach, skapując wprost do czerwonego wina. Nie otwierając oczu, sięgnęła dłonią na blat szafki. Zgarnęła w garść przygotowane tam drobiazgi. Ścisnęła je mocniej. Uniosła dłoń do buzi. Wsypała zawartość do buzi. Popiła winem. Czuła, jak spływają jej niżej. Potem kolejna porcja. I następna. Znów wypiła większość butelki. Uparte łzy jednak nie chciały przestać płynąć.

Położyła się na ich satynowej pościeli. Prezencie od Piotra. Uwielbiała chłód, jaki dawała na nagiej skórze. Teraz nawet tego nie czuła. Czekała ją długa droga. Najdłuższa w całym swoim życiu. Do jedynego, czego pragnęła –światła swego dnia. Do Piotra. Chciała go znów zobaczyć. Poczuć. Być już na zawsze razem. Mieli być przecież na zawsze razem.

Brzęczący telefon. Ktoś dzwonił po raz kolejny. Zakłócając przepiękne Adagio w tle. Gabriela była zła. Nie pomyślała, by wyłączyć telefon. Albo przynajmniej go wyciszyć. Nie mogła się jednak ruszyć. Stawała się coraz bardziej ospała. Wszystko przed oczami jej wirowała. Zamknęła je. Nie chciała już tego widzieć. Piotr pojawił się przed nią. Pogładził tak, jak to zwykł robić. Uśmiechnął się delikatnie. Czy to jedynie jej wymysł, czy naprawdę po nią przyszedł? Wyciągnął swą dłoń. Podała mu ją. Wzięła w sobie wszystkie swoje marzenia i poszła za nim.

Ostatni oddech. Płytki. Delikatny. Pierwszy raz twarz Gabrieli rozświetlił szczery uśmiech. Nareszcie. Wreszcie wolna, idzie stąd… Do Piotra i ich marzeń…

Koniec

 


[1] Spinto sporano – typ głosu żeńskiego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s