Broken–Part 2

b12d778988fcfb52d6f76656fb812225I ta ciągła nadzieja, że przyjdzie wiatr, który rozpędzi te szare chmury. Pojawi się ktoś, kto poda pomocną dłoń i nie będzie już podążać przez życie sama. Nie, nie marzyła o nowej miłości. Chciała spokoju i kogoś bliskiego. Prawdziwego. Kogoś, kto będzie zawsze, gdy tego będzie potrzebować – gotów ją wysłuchać i przytulić.

Nie widziała już nic. Żadnej przyszłości. Tylko te czarne chmury.

Tak bardzo chciała znów z nim być. Chciała jeszcze raz móc go dotknąć. Uwolnić sny. Uwolnić samą siebie. Minęło tyle dni, że nie chciała nawet już liczyć ich. Jednak wciąż tak samo mocno pragnęła. Odczuwała. Z taką samą siłą pragnęła na nowo tamtych dni i chwil tylko z nim. A te same pragnienia zabijały ją od nowa. Każde wspomnienie stawało się kolejnym nożem wbitym prosto w serce. Przecież pogodziłaby się z jego stratą, gdyby cokolwiek na to wskazywało. Nie dał jej jednak żadnego znaku, że dzieje się źle. Owszem, był smutny ostatnimi czasy. Miewał swoje humory. Coraz częściej znikał gdzieś. Wracał na noc i patrzył. Na nią. Na mieszkanie. Dotykał jej, jak gdyby chciał na zawsze wyryć w sobie jej obraz. Jak gdyby chciał ją uchwycić w tej chwili. Zapamiętać.

Śmiała się, że powinien zrobić sobie jej zdjęcie. A przecież mieli ich tyle. On jednak twierdził, że zdjęcie nie przekaże prawdziwego zapachu, dotyku skóry i reakcji jej ciała. Zdjęcie nie odda każdego westchnienia, jakie z niej wydobywał. Krzyku. I dłoni szukających go, gdy wciąż opadała z chmur. Nic nie odda uśmiechu, gdy budziła się i widziała go obok. Tego, jak spontanicznie go dotykała. Jak uwielbiała gładzić go dłonią po policzku. Jak często, nawet nieświadomie, dotykała go. Zupełnie, jakby chciała potwierdzenia, że on naprawdę tu jest. Z nią. Sami przeciwko światu. A przecież tyle osób im powtarzało, że to się nie uda. Przyjaciele od dziecięcych lat. Kto by się spodziewał, że po latach samotności i nieudanych związków, postanowią być razem. Przecież to miał być tylko jeden raz – oboje spragnieni ciepła drugiego ciała. On – dawno nie miał kobiety. Ona – chciała nareszcie poczuć, jak to jest, gdy to mężczyzna dba o kobietę, a nie o samego siebie. Tylko jeden raz. Tak sobie wmawiali. Potem kolejny. I kolejny. Aż stało się to na tyle regularne, że poza seksem, zaczęli także wspólne życie.

Gabriela pamiętała ten dzień. Obudzili się. Kawa już na nią czekała. Do łóżka podana wraz z lekkim śniadaniem. Zapach jego papierosów dochodził z kuchni. Wiedziała, że palił przygotowując posiłek. Nie miała do niego nigdy o to pretensji. Lubiła patrzeć, jak palił skoncentrowany nad swoją pracą. Rozmawiali o wyjeździe. Tak bardzo chciał zabrać ją ze sobą. Od tygodni opowiadał o starym znajomym, który próbuje ściągnąć go do siebie, do Wielkiej Brytanii. Nowa praca, nowe możliwości. Chcieli nareszcie stanąć na nogi. Tutaj nie mieli szans. Jego firma mogła funkcjonować wszędzie. Wystarczył jego laptop i szybkie łącze. Ona także z przyjemnością zrezygnowałaby z pracy, do której teraz trafiła. Pisać także mogła z każdego zakątka ziemi – oby był Internet. Piotr był taki pewny wyjazdu. Ona wciąż się wahała. Miała tu rodzinę. Znajomych. Nigdy nie była typem, który rzuca wszystko i wyjeżdża. Tego ranka także toczyli rozmowę o tym, by Piotr wyjechał sam, a ona do niego dołączy, gdy już wszystko przygotuje. Gabriela nigdy nie chciała nikogo ograniczać. Dlaczego miałaby się nie zgodzić? I on zdawał sobie z tego sprawę.

Długo się kochali. Jak gdyby chciał się nią nacieszyć. Powtarzał, jaka jest wyjątkowa i jak zasługuje na szczęście. Często to mówił, tym razem zabrzmiało wszystko inaczej. Czuła łzy spływające po policzkach. Scałował je wszystkie. I choć Piotr w życiu różnie sobie radził, w zaciszu domowym traktował ją jak największy skarb. Powtarzał, że dzięki Gabi, zobaczył światło w ciemności. Ona była jego światłem. Rozgoniła chmury i pomogła, gdy najbardziej tego potrzebował. A on był dla Gabrieli skarbem największym. Dzięki niemu zobaczyła, że może być tak pięknie z mężczyznom u boku. Doceniła jego starania. Wszystkie. I zrozumiała, że przez życie wcale nie trzeba iść samemu. O ile łatwiej jest zmierzyć się ze światem, gdy ma się oparcie drugiego człowieka. Stanowili nietypowy związek. Ale nie przeszkadzało im to wcale. Potrafili nie widzieć się przez tydzień, a potem spędzać każdą chwilę razem. Każde z nich za bardzo ceniło własną wolność, swobodę. Mieli być przecież uzupełnieniem własnego życia, a nie zamknąć się klatce.

Wyszedł. Pamiętała doskonale jego plecy w korytarzu. I to ostatnie spojrzenie rzucone jej w progu mieszkania, nim drzwi zasłoniły jej cały widok. Z jakiegoś powodu czuła ogromny smutek, choć wciąż dla niej nie było to zrozumiałe.

Dzwonek do drzwi. W progu ich wspólny znajomy. Z miną mówiącą tylko o tragedii. W pierwszej chwili pomyślała, że coś się poważnego stało z jego żoną, może z jego dziećmi. Jednak on nie odezwał się słowem. Usiadł na sofie i zaczął płakać, niczym małe dziecko. Gabriela siedziała jedynie i przytulała go mocno. Co mogła innego zrobić? Czekała, aż się uspokoi. A wtedy jej powiedział. O odebranym telefonie, bo jako ostatni był zapamiętany w telefonie mężczyzny. Jazda do lasu, na skraju ich miasta, zwanym potocznie Lasem Wisielców. Jakże adekwatna nazwa do tego, co tam się działo. Marcin opowiadał, jak pojechał na okazanie. Nie tak, jak w filmach – zimna kostnica. Nie. On był na rozpoznaniu swojego przyjaciela w miejscu, w którym zdarzyła się tragedia. Ostatnie spojrzenie na spokojną twarz przyjaciela, który nareszcie odszedł tam, gdzie nie było już bólu, problemów. Gabriela jednak patrzyła tylko na ślady błota na dywanie. Na brudne plamy wokół butów Marcina. Roztapiający się śnieg zmieszany z ziemią i solą. Jej myśli jedynie zaprzątały sposoby na wywabienie tych plam.

– Gabi! – poczuła potrząsanie za ramiona.

– Mam plamy na dywanie. Nie ściągnąłeś butów.

– Zadzwonię po twoich rodziców. Po kogoś… – ale Gabi zajęta była jedynie patrzeniem w przestrzeń. Jak mogła uwierzyć w to, co jej Marcin próbował wmówić? Wcisnęła w telefonie szybkie wybieranie. Ale nie mogła się dodzwonić. Piotr by tego nie zrobił. Dlaczego? Przecież była jego światełkiem w tunelu, jego radością. Myślała o tym, czy jest możliwość, by Marcin pomylił Piotra z kimś innym? Przypadki się zdarzają. Może to tylko jakiś durny żart? Mieli przecież wyjechać.

Wszyscy bardzo chcieli pomóc jej. Radzili, by wyjechała gdzieś, by zapomnieć. Tłumaczyli, że powinna spakować jego rzeczy. Pozbyć się wszystkiego. Jakaś daleka ciotka mówiła o spaleniu jego ulubionych ciuchów w łazience, by nie nawiedzał jej w tym mieszkaniu. Nagle znalazła się rodzina. Jego. I jej. Zrozpaczeni stratą. Pomimo, iż jeszcze tak niedawno dziwili się, jak mogła związać się z Piotrem. Narzekali na ich związek. Nie wróżyli im niczego dobrego. Kręcili głowami z niesmakiem. Znali Piotra i znali jego podejście do życia. Wiedzieli, że życie z nim oznacza jedynie problemy. Wszyscy chcieli pomóc. Dużo mówili, ale nie robiąc przy tym nic. A ona jedynie siedziała, wpatrzona w przestrzeń, przemilczając swój cały ból. I te ciągłe pytania – dlaczego? Każdy chciał od niej usłyszeć odpowiedzieć. Policja zadająca pytania. Rodzina podobnie. Znajomi prześcigali się w potencjalnych scenariuszach. I te zdziwienie wszystkich, że Gabriela nie zna powodu jego działania. Przecież czuł się już lepiej. Wychodził z depresji. Otwierał nowe drzwi swego życia. Wyszedł i już nigdy nie wróci.

c.d.n.

Reklamy

1 komentarz do “Broken–Part 2

  1. Bardzo osobisty tekst a takie, pisać niełatwo, zwłaszcza w „tym temacie”. Czasem nam się wydaje, że dobrze znamy człowieka „obok”…(porozumiewanie się bez słów) itepe. Potem nagle okazuje się, że to wszystko było…kłamstwem, bo prawdziwe życie, tak naprawdę toczyło się gdzieś za „zasłoną” z dala od nas… a może wiedzieliśmy o tym, tylko nie chcieliśmy za nią zaglądać? Napiszę coś więcej, gdy dorwę całość. Dziękuję.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s