Mroczni. Nadia – Rozdział 1.1.

Hartson, marzec

Mroczni. NadiaDrżenie ścian nie chciało ustać. Gdzieś w oddali usłyszałam krzyk. Przyzwyczaiłam się już do tego. Wszak codziennie ktoś krzyczał. Tym razem jednak było inaczej. Słyszałam cichy szept zza ściany. Zgrzyt łańcuchów. Ktoś szeptał: „Wybawienie”. Nie rozumiałam, co to znaczy. Czy powinnam się cieszyć, czy bać? Co się ze mną stanie? Jestem potworem. Spojrzałam na siebie. Z palców wystawały szpony. Drapałam nimi betonową podłogę. Od dawna tylko w jednej pozycji. Przywykłam. Znów ten dźwięk. Potem liczne warknięcie i krzyki. Czyżby nowy sposób tortur wymyślonych przez mojego Pana? Położyłam się na podłodze. Leżałam zwinięta. Nie chciałam, by ktokolwiek zobaczył, że poruszyło mnie to, co działo się na zewnątrz. I ten zapach krwi. Podniecenie walką. Czułam wszystko całą sobą. Moja Bestia mruczała z zadowoleniem. Czułam jej głód. Chciała się zerwać do biegu. Chciała uczestniczyć w tym wszystkim. Drapać. Zatapiać kły. Prawie czułam krew na języku. Ale w powietrzu unosił się także strach. Nie wiedziałam do kogo należał. Do więźniów? Strażników?

– Tu są kolejni! – ktoś zawołał. Męski, warczący głos gdzieś zza ścian. Skuliłam się bardziej. Nie znałam go. Jego zapach także był obcy. Cofnęłam się pod ścianę. Bestia się najeżyła. Łańcuch zabrzęczał. Napięłam mięśnie słysząc ten odgłos. Czy obcy mogli go usłyszeć? Nie było stąd ucieczki. Poza tym byłam przypięta łańcuchem.

Drzwi się otworzyły ze skrzypieniem. Napięłam mięśnie. Gdybym mogła wkleić się w ścianę. Stać się niewidzialną. Powietrze zatrzepotało po pomieszczeniu. Pachniało złością. Krwią. Lasem. Tego ostatniego zapachu dawno już nie czułam. Dwóch mężczyzn weszło do pomieszczenia. Jeden podszedł szybko do mnie. Zbyt szybko. Nie znałam go. Bestia zawarczała. Poczułam pod pazurami miękkość. Jego krzyk. Krew. Czułam wszędzie jego słodką krew. Chwilowy strach i złość. Szarpałam się na łańcuchach chcąc go dosięgnąć. Ale cofnął się. Spojrzałam na niego dziko. Trzymał się za brzuch. Między palcami wypływała mu krew. Oblizałam się.

– Suka mnie zaatakowała. – wywarczał. Ale drugi mężczyzna tylko się przyglądał.

– Wyjdź stąd i zamknij drzwi. – zadrżałam. Cofnęłam się. Tyłkiem przytuliłam się do ściany. Moja Bestia chciała walczyć. Ale ja jedynie skuliłam się i czekałam na jego ruch. Ale nie zbliżył się do mnie. Przykucnął. Teraz na mojej wysokości. Ale na tyle daleko, bym nie mogła go dosięgnąć. Przechylił głowę lekko w bok. Przyglądał się mi. Oceniał. Ale nie w seksualny sposób. – Jestem Connor. – ale nie zareagowałam. Jaki jest sens? Chce, bym znała imię oprawcy? – Matthias powiedział, że cię znajdziemy w tym domu.

– Ż…. żyje? – wyszeptałam. Dawno nic nie mówiłam. Gardło wciąż miałam zdarte od krzyków. Nie chciałam żywić nadziei, ale mężczyzna przede mną wydawał się taki szczery. Nie wyczułam od niego kwaśnego smaku kłamstwa. Ubrany na czarno z mocnymi ochraniarzami. Na nogach przypięte miał kabury. Na stopach ciężkie buty. Ale teraz podwinął rękawy. Widziałam kasztanowe włosy oplatające jego umięśnione przedramiona. Odważyłam spojrzeć się na twarz. Z jakiegoś powodu czułam się bezpieczniej przy nim. I choć pobrałam lekcję nie patrzenia na twarz nikomu, teraz czułam się na siłach, by to zrobić. Dawno nie oglądałam twarzy innej, niż moja siostra czy Właściciel. Mocne kości policzkowe. Zaciśnięte zęby, które napinały jedynie mięśnie żuchwy. Parodniowy zarost. Męski, prosty nos. Kasztanowo ciemne włosy, które się zwijały. Ale najważniejsze były te oczy. Zielone. Błyszczące. Nie potrafiłam oderwać od nich spojrzenia. Powinnam. Czułam jego moc. Nakazywała uległość. Ale mojej Bestii się to nie spodobała. Czułam, jaka stała się czujna przy tym mężczyźnie. Chciała, by to on pierwszy odwrócił spojrzenie. Potrzebowała wygrać. Ale ja nic nie rozumiałam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s